Sekrety miłości

Strona 3 z 4

Dominik 20-09-12 17:16

DIETA DOWCIPNA cz.2 Gdy nas dopadnie psychiczny dołek, ochotę na ruchanko odwieszamy na kołek. Jednym z objawów depresji jest brak ochoty na seks. Depresja obniża aktywność wielu części mózgu odpowiedzialnych za procesy myślowe oraz podstawowe popędy. Podobnie, działa sezonowe obniżenie nastroju powodowane niedoborem światła dziennego. Mózg ludzki w takim stanie podświadomie wyczuwa, że jest mniej sprawny i dąży do ograniczenia aktywności całego organizmu. W ten sposób siłuje zmniejszyć ryzyko niebezpiecznej konfrontacji ze środowiskiem i zwiększyć szanse przeżycia. W zachowaniach społecznych, w tym seksualnych, unika wyczerpującej rywalizacji przez odgradzanie się od otoczenia. W depresji nie odczuwamy pociągu seksualnego, bo zanikają zachowania aktywne, rywalizacyjne i badawcze na rzecz; "obronnej czujności", "lęku przyczajenia", "wycofania" z kontaktów ze środowiskiem, "uległej spolegliwości". Jednocześnie narastają negatywne objawy fizjologiczne długotrwałego stresu powodowanego pesymistycznymi obawami o przyszłość. Wyhamowanie aktywności mózgu wiąże się z niedokrwieniem, czyli niedotlenieniem i niedożywieniem komórek nerwowych. Narastają obronne reakcje regulacji natężenia przepływu i ciśnienia krwi w stresie, przez autonomiczny układ nerwowy. Powiązane adrenergiczne mechanizmy dostosowania napięcia mięśni w naczyniach krwionośnych do zmian ciśnienia atmosferycznego i stanu pobudzenia, mogą objawiać się w postaci odczuwania bólu głowy, w tym migrenowego. Zwłaszcza przy obniżonej aktywności układu seretoninergicznego. Uwaga! Odkłamanie mitu. Co prawda, migrena jest kojarzona z oddziaływaniem serotoniny ale prawidłowy, poziom serotoniny (ważny w regulacji ciśnienia krwi przez zmiany napięcia mięśni żylnych i tętniczych) nie powoduje migren. Może ją wywoływać niedobór serotoniny, a dokładniej zespół szoku odstawienia wywołany gwałtownym spadkiem poziomu jej oddziaływania na naczynia krwionośne w mózgu. Pacjenci leczeni antydepresantami pobudzającymi układ serotoninergiczny, nie mają migren. Chyba, że nagle przerywają przyjmowanie leków, z różnych powodów. W tym względzie ważne jest aby po zakończeniu leczenia depresji przez około 6 -10 tygodni zastosować program łagodnego odstawiania leku, czyli postępującego zmniejszania dawek. I od nowa przyzwyczajać się, że możemy stawać się coraz bardziej skłonni do nie zrównoważonego reagowania na bodźce emocjonalne w skutek obniżenia reaktywności układu serotoninergicznego. Nota bene antydepresanty serotoninergiczne (MAOI, selektywne MAOI, SSRI) nie zwiększają ogólnego poziomu serotoniny w organizmie. One jedynie podnoszą w przestrzeniach synaptycznych reaktywność układu serotonina-receptory serotoninowe, przez hamowanie jej wychwytu zwrotnego lub jej rozkładu enzymatycznego. Według książki "Wsłuchując się w Prozak" wysoki poziom serotoniny: - zapewnia fizjologicznie uwarunkowaną asertywność w między płciowych kontaktach z otoczeniem społecznym, - zmniejsza wrażliwość na zranienia emocjonalne, odrzucenie i porzucenie, zwłaszcza miłosne, - zwiększa odporność na manipulacyjne metody szantażu emocjonalnego i materialnego, szczególnie w związkach erotyczno-finansowych, - znacząco obniża poziom nasilenia stanów lękowych, np. w uzależnieniu uczuciowym od partnerów wielokątów seksualnych, - wspomaga likwidację wrodzonej nieśmiałości, w tym; do spontanicznego podrywu, - łagodzi nasilenie objawów zaburzeń obsesyjno-kompulsywnych (OCD), - pomaga w leczeniu natręctw, typu; nie kontrolowalnego przeszukiwania telefonów i kieszeni kochanków, - leczy z przedwczesnego wytrysku i chorobliwej zazdrości, - wspiera leczenie uzależnień od środków i bodźców psycho-chemicznych i używek (alkoholizm, nikotynizm, kofeinizm, a nawet mityczny, bo zmyślony przez katoholików seksoholizm itp.), - czyni skuteczniejszym i efektywniejszym wychodzenie z uzależnienia od czynników społecznych (sekt, organizacji religijnych, reżimów korporacyjnych), - leczy nas z nieszczęśliwego i romantycznego uzależnienia od drugiej osoby czyli tzw. “toksycznej miłości”. Odpowiednia higiena sanitarna podczas przygotowywania i spożywania żywności, może mieć pośredni wpływ na poziom serotoniny w ludzkim mózgu. Świeżość i higiena w żywieniu to podstawa zdrowego żarcia. Czystość naczyń i sztućców zmniejsza ryzyko zakażenia układu pokarmowego grzybicami, bakteriami i wirusami chorobotwórczymi. Nie spłukane po myciu naczyń detergenty, mogą powodować niekorzystne działanie estrogenne na organizm ludzki i zwiększać ryzyko depresji i raka układu pokarmowego, zwłaszcza u kobiet. Poważnym źródłem zakażeń drobnoustrojami chorobotwórczymi, w tym narządów rodnych, są nie odkażane zlewozmywaki i "gnijące" ściereczki do mycia naczyń. Uwaga na rytualne baseniki z zakaźną cieczową zawartością, w kościołach zwane chrzcielnicami. Opryszczka twarzy i genitaliów, brodawki, rak szyjki macicy HPV i wirusowe zapalenia wątroby, -gwarantowane. Grzybice układu pokarmowego, (najczęściej drożdżowe), oraz nadkwasota, zakłócają procesy trawienia i przyswajania składników niezbędnych do wytworzenia serotoniny w ludzkim organizmie: magnezu i witamin z grupy B. Tym samym zmniejszają poziom serotoniny, która jest w mózgu swoistym strażnikiem i regulatorem równowagi psychicznej oraz pogodnego nastroju. Obniżenie nastroju niesie ryzyko utraty odczuwania przyjemności z uprawiania seksu jak i ogólnej ochoty na seks. Ważnym czynnikiem zdrowia pokarmowego i waginalnego jest korzystna flora bakteryjna w jelitach. Bakterie kwasu mlekowego z przetworów mlecznych, kefiry, jogurty, (jak i z produktów kwaszonych bakteriami mlekowymi, czyli z kiszonych ogórków i z kapusty kiszonej), korzystnie dla zdrowia stabilizują równowagę drobnoustrojów w układzie pokarmowym. Wysoki poziom bakterii kwasu mlekowego ogranicza rozwój drożdży oraz bakterii i wirusów chorobotwórczych, jednocześnie polepszając przyswajanie w procesie trawienia, niezbędnych dla zdrowia psychicznego, składników pożywienia. Poza tym, od niemowlęctwa wiemy, że mleko, najlepsza pożywka dla rozwoju bakterii mlekowych, bierze się z kształtnych kobiecych piersi. Nieodłącznego atrybut podniecających figli erotycznych. Zdrowa śluzówka pochwy kobiecej pachnie zsiadłym mlekiem i jest antyseptycznie zakwaszona, właśnie przez bakterie kwasu mlekowego blokującego rozwój drobnoustrojów chorobotwórczych i grzybic drożdżowych. Układ pokarmowy dziecka jest zasiedlany w trakcie porodu bakteriami mlekowymi ze śluzówki pochwy matki. Pierwotne i wtórne zasiedlenie śluzówki pochwy bakteriami mlekowymi zachodzi w wyniku ich migracji z układu pokarmowego, od strony odbytu, po wilgotnej skórze. Dla tego podstawą, jest utrzymywanie odpowiedniego poziomu bakterii mlekowych w układzie pokarmowym dziecka i dorosłego człowieka. Terapia antybiotykowa niszczy bakterie kwasu mlekowego w pochwie i dla tego w jej trakcie oraz po zakończeniu warto stosować doustne i dopochwowe uzupełnianie aptecznymi preparatami z odpowiednio wyselekcjonowanych bakterii mlekowych. Codzienną praktyką podtrzymującą powinno być spożywanie żywności zawierającej bakterie kwasu mlekowego i sprzyjającej ich rozwojowi w układzie pokarmowym. Pochwa zasiedlona bakteriami mlekowymi zabezpiecza układ rodny przed zasiedleniem drobnoustrojami chorobotwórczymi, bo większość ich nie jest zdolna pokonać bariery jaką stanowi ok. 7cm zakwaszonej śluzówki. Ale głęboka penetracja penisa do pochwy może takie bakterie wprowadzić bezpośrednio w okolice szyjki macicy. W przypadku braku odpowiedniego nawilżenia pochwy, ochronna warstwa zakwaszonej śluzówki jest cienka. Intensywne ruchy frykcyjne wcierają niepożądane drobnoustroje (w tym alergeny) w ścianki pochwy, w uszkodzone mikro naczynia krwionośne. Takie zakażenie objawia się najczęściej uciążliwymi stanami zapalnymi. Z tego względu; przed, w trakcie i po stosunku bardzo ważne jest zachowanie zasad higieny okolic genitalnych i całego ciała oraz podłoża, na którym uprawiamy seks. Wspólny prysznic przed, a nawet po stosunku, wskazany. Przynajmniej raz na tydzień wymiana pościeli, Pranie pościeli, ze względów sanitarnych zaleca się przeprowadzać w wodzie o temperaturze powyżej 60 stopni Celsjusza. Zwłaszcza jeśli przebywają tam zwierzęta domowe używane do zabaw seksualnych, bo kochanek lub klient lubi sobie popatrzeć. Pożądana dbałość o antyseptyczne zabezpieczenie np.; miejsc kąpieli i obuwia. Seks oralno-genitalny, (usta -wargi) z nie wyleczoną próchnicą zębów lub z bakteryjno-grzybicznymi infekcjami jamy ustnej, zakażeniem migdałków i gardła, -może grozić "niezdrowym" zapachem śluzówki pochwy i ginekologicznymi powikłaniami. W seksie z nie stałymi partnerami, nie jest zbytnio odkrywcze, że do pieszczenia kobiecych genitaliów bezpieczniej jest używać jako bariery biologicznej, zadowalająco cienkiej, zwykłej folii spożywczej. Wytłumaczcie to wszystkim swoim chłopom. Bez względu na to czy pieszczą was palcem, dłonią, językiem lub stopom. Im częściej uprawiamy seks w różnych miejscach poza domowymi pieleszami, plaża, las, stodoła, stóg siana, samochód, itp. tym większe statystyczne prawdopodobieństwo zakażenia. Jeszcze bardziej należy pilnować zasad higieny jeśli mamy kilku partnerów lub partnerek. Zmieniając partnera seksualnego, zmieniaj też pościel. Na świeżo wypraną, najlepiej w temp. 90 stopni Celsjusza. Po zakończeniu stosunku lub (serii stosunków) warto profilaktycznie na noc zaaplikować do pochwy globulkę z bakteriami mlekowymi. Przy dużej skłonności do zapaleń pochwy warto zaaplikować bakterie mlekowe również przed stosunkiem. Bzykając się, dla poprawienia nastroju, pamiętajcie, że prezerwatywa to nie tylko środek antykoncepcyjny. To przede wszystkim bariera dla międzyludzkiego rozpowszechniania drobnoustrojów chorobotwórczych. Podstawowym błędem w pośpiesznym seksie “na brudaska”, jest zakładanie gumki rękoma zagrzybionymi, po czynności zdejmowania skarpetek lub masowania brudnych stóp ukochanej dmuchanej. Ostrożnie bawcie się stopami, które pachną drożdżowymi wypiekami. A już, nie umycie rąk, przed stosunkiem lubo namiętną palcówką, a po pieszczeniu psa lub kota, to zaprawdę bezmyślna głupota. Aczkolwiek, i tak, nie zależnie jaka była zakażenia pochwy przyczyna, kobieta zawsze wam wmówi, że to wasza wina. W związku partnerskim, jedynie słuszna i niekonfliktowa droga, aby uniknąć wydłużonego celibatu, to wyłożyć z własnego portfela na jej wizytę u ulubionego ginekologa. Po prostu szkoda słów, nawet jeśli podejrzewacie, że w zeszłym tygodniu miała was więcej niż dwóch. Co się często w wyemancypowanych czasach zdarza. I to nie licząc owego dowcipnego lekarza C.d.n. PZDR, Jerzuś Jerzegosyn Cieślański

Jurek Niegrzeczny 24-09-12 15:20

DIETA DOWCIPNA cz.3 Znacie powiedzenie zgrzybiały starzec? Zrzędliwy i paranoiczny jak alkoholik bliski delirium tremens? Taki, którego oddech zalatuje bakteriami kałowymi. Aseksualny jak zapach kadzidła od wiejskiego księdza nadużywającego mszalnych rytualiów a stroniącego od mydła? Zgarbiony na skutek zesztywniałych mięśni i połączeń stawowych. To typowy objaw długotrwałej nadkwasoty drożdżycowej. Innymi słowy, brak w układzie pokarmowym zbawiennych dla zdrowia i poczucia młodości, bakterii kwasu mlekowego. Przy leczeniu grzybic drożdżowych układu pokarmowego i dróg rodnych podstawą jest leczenie farmakologiczne flukonazolem. Unikać należy spożywania produktów zawierających drożdże i sprzyjających ich rozwojowi. Drożdże są wszędzie, na skórze i w układzie pokarmowym. Ale dopiero przy osłabieniu układu immunologicznego, np. długotrwałym stresem mogą powodować szkodliwe, zmasowane skolonizowanie organizmu. W handlowej konserwacji cytrusów stosowane są specjalnie wyhodowane gatunki drożdży zwalczające na skórce owoców wszystkie inne drobnoustroje. Są one bardzo trwałe i niestety oporne na leczenie przeciwgrzybiczne. Myjmy więc profilaktycznie wszelkie owoce przed spożyciem. A ogóry, banany i marchewki również przed ich dowcipnym użyciem. Lecząc grzybice drożdżowe, warto spożywać chleb razowy i pełnoziarnisty produkowany "na zakwasie". Dwutlenek węgla spulchniający (a właściwie spieniający) ciasto w takim pieczywie, powstaje z fermentacji bakterii mlekowych, zamiast fermentacji drożdżowej. Unikajmy cukrów prostych na rzecz węglowodanów złożonych zawartych w ziemniakach, kaszach z grubego przemiału, ryżu brązowym, warzywach gotowanych a zwłaszcza surowych. Ludzki układ trawienny znacznie lepiej przyswaja składniki odżywcze i mikroelementy z pełnoziarnistego pieczywa "na zakwasie", niźli z pełnoziarnistego pieczywa "drożdżowego". Spożywanie dużych ilości błonnika roślinnego sprzyja, prawidłowej perystaltyce jelit i korzystnemu rozwojowi kultur bakterii kwasu mlekowego na dalszych odcinkach układu trawiennego. Dla zdrowia psychicznego bardzo się liczy, drożny, sprawny i regularnie opróżniany z produktów przemiany materii, końcowy odcinek jelit, funkcjonalnie klasyfikowany jako wydalniczy. Drożdżyce i nadkwasota sprzyjają zatwardzeniom stolca i na ludzą mózgownicę działają nie zdrowo. Osobnik z zaparciem nieobliczalny jest i mało odporny na nerwowy stres. Wszyscy wiemy, jak bardzo szalenie, mogą się zachowywać politycy cierpiący na konserwatywne zatwardzenie. Pozytywny wpływ na niezbędne do efektywnego wytwarzania serotoniny, prawidłowe działanie układu pokarmowego i wydalniczego, ma nawyk regularnych, odpowiednich ćwiczeń fizycznych poprawiających perystaltykę jelit i ogólnie wzmacniających mięśnie brzucha. Napoje gazowane dwutlenkiem węgla również polepszają perystaltykę jelit, dlatego są zalecane do popijania niektórych leków hamujących te funkcję. Pewne pokarmy, np. pestki owoców zawierające odkażającą truciznę o zapachu gorzkich migdałów (-kwas pruski czyli cyjanowodór stosowany jako gaz bojowy), wykazują korzystne działanie przeciwgrzybiczne i antyseptyczne na nieprawidłową florę bakteryjną w układzie pokarmowym człowieka. A generalnie pobudzają seksualnie. Jednak, nadmierne ich spożycie, z kawą i aspiryną może być nadkwasoty i wrzodów żołądka, przyczyną. Niektórzy, rezygnują ze spożywania kefirów, bo zawierają one do1.5% alkoholu produkowanego przez "grzybki kefirowe", czyli drożdże żyjące w symbiozie z bakteriami kwasu mlekowego. Kefiry, z pasteryzowanego mleka, ukwasza się w ciągu 16–20 godzin, w temperaturach 16*-24*C, po dodaniu 3-5% zakwasu kefirowego. Po tym schładza do 8*C. Grzybków kefirowych nie ma w jogurcie. Mleko, zagęszczone przez długotrwałe gotowanie do 2/3 objętości, zakwasza się przez 4-5 godz. w wybiórczo bakteriobójczej temperaturze 40*-45*C, po dodaniu 13% zakwasu jogurtowego. Po tym schładza do 8*C. Kefiry i jogurty produkowane przemysłowo dla handlu, zawierają niestety dodatki polepszające: -gęstość (pektyny, żelatyna, skrobia), -oraz jednorodność i trwałość konsystencji (emulgatory; lecytyna, “mydła“, guma arabska). Do czystej produkcji domowej (minimum polepszaczy) kultury ukwaszające zaszczepiamy z naturalnych kefirów i jogurtów handlowych. Żelatyna blokuje przedostawanie się tryptofanu do mózgu, przez co zmniejsza poziom amin biogennych takich jak; dopamina, adrenalina, noradrenalina i serotonina, i przez to, zwiększa prawdopodobieństwo nawrotu depresji. Lecytyna działa estrogennie i obniża ciśnienie krwi, więc w większych ilościach obniża aktywność mózgu i pogarsza nastrój u osób skłonnych do depresji. U osób zdrowych i nie chorujących na depresję, lecytyna jest składnikiem odżywczym łagodzącym stres, wspomagającym pamięć i procesy uczenia się. Ludzie po zawale tracą dawną werwę nie tylko z powodu przykrej, dołującej świadomości ograniczeń fizycznych i emocjonalno-stresowych związanych z wiekiem i chorobą, ale również dla tego, że leki obniżające ciśnienie spowalniają aktywność mózgu, czyli wywołują swego rodzaju sztuczną depresję. I obniżenie wydolności płciowej. To dołuje dodatkowo. Stanowi depresji towarzyszy utrata chęci do życia i optymizmu życiowego. Stąd wiele zgonów u zawałowców poddanych terapii lekowej układu krążenia, wiąże się z zaniedbaniami lub z całkowitym zarzuceniem przyjmowania leków. A właściwie nosi znamiona mimowolnego samobójstwa przez zaniechanie uciążliwej terapii. Spory odsetek zgonów u zawałowców przyjmujących leki na obniżenie ciśnienia wynika z nadużywania wszelkiego rodzaju używek poprawiających nastrój ale niweczących podstawy terapii po zawale. Jednak wielu pacjentów, przyzwyczajonych do aktywnego sposobu życia, woli groźbę bliskiego zgonu na wesoło, zamiast abstynenckiego tycia. Mierzi ich, bycie (przez następne 20-40 lat), nieruchawym, podtrzymywanym lekami przy życiu, skłonnym do depresji i babskiego “zniewieścienia”, łagodnym, wycofanym z walki o wszystko i z życia publicznego -impotentem. Piwo i wino zawierają chmiel i flawonoidy działające estrogennie i obniżające ciśnienie krwi oraz tempo przemiany materii, dla tego szybciej się po nich tyje i nabiera kobiecych cech osobowości. Obniżają też fizyczną sprawność seksualną i psychiczny pociąg do kopulacji ale wydłużają życie osób z chorym układem krążenia. Ajuści, po spożyciu piwa, lub przemysłowych jogurtów i kefirów przed stosunkiem, młody mężczyzna mający problemy z nadpobudliwością i przedwczesnym wytryskiem będzie mógł wydłużyć czas kopulacji tak aby zdążyć doprowadzić kobietę do orgazmu zanim sam się "spuści". Ucząc się do egzaminów warto pić dużo jogurtów z kawą rozpuszczalną i zestawem witamin B-compositum. Kawa pobudza układ cholinergiczny i adrenergiczny, stąd wzrasta aktywność w uczeniu i zapamiętywaniu nowej wiedzy. Lecytyna zapobiega rozdrażnieniu szkodliwemu w procesach uczenia się i wspomaga powstawanie nowych połączeń nerwowych odpowiedzialnych za utrwalanie nowej "wiedzy" w układach pamięci w mózgu. Tryptofan z produktów mlecznych i witaminy z grupy B wspomagają wytwarzanie serotoniny odpowiedzialnej za dobre samopoczucie, wiarę we własne siły i równowagę emocjonalną systemu nerwowego, konieczną do świadomego przyswajania wiedzy. W trakcie sesji egzaminacyjnej, seks z powstrzymywaniem orgazmu, lub nie... stosownie do osobowości może być “cacy” lub “be”. UWAGA! Wtręt niespożywczy. Świadome uczenie się, -zamiast tresowanego, bezmyślnego wyrabiania odruchów i fanatycznych stereotypów w procesie manipulowanej indoktrynacji religijnej, jest podstawą wychowywania dzieci i młodzieży nowoczesnych państwach. Rozdział religii od państwa i świeckie szkolnictwo ustanowiono po to aby w życiu dorosłym młodzi ludzie byli niezależni intelektualnie i odporni na totalitarną demagogię wszelkich systemów wyzysku i ucisku wspieranych pobożną ciemnotą. Czyli na zdrowie. Magnez apteczny, wspomagający wytwarzanie serotoniny, jest szybko zużywany w przyspieszonych procesach przemiany materii, (towarzyszących stresowi i pobudzeniu po spożyciu kofeiny). Warto go przyjmować z jadłem będącym naturalnym źródłem magnezu, kasze, ziemniaki, banany. Dodatek witamin B-compositum, (głównie B6) polepsza przyswajanie magnezu. Istnieje teoria, że produkty mleczne, należy spożywać o innej porze, bo jakoby wapń i magnez spożywane jednocześnie, słabiej są przyswajane w procesach trawienia. Nikotyna, w najzdrowszej formie, (plastry lub pastylki), blokuje głód, poprawia raptownie i skutecznie sprawność fizyczną, intelektualną i zdolności kontrolowania emocji, dzięki pobudzeniu reaktywności układu serotoninowego i oddziaływaniu na układ cholinergiczny. Ale niestety na krótki okres czasu. Tuż po orgazmie, czyli w momencie najbardziej czułego zaufania, nikotyna czyni nas odpornymi na ślepe przywiązanie i kobiece manipulacje, zwłaszcza materialne. Zmniejsza występowanie depresji postkoitalnej. Prawdopodobnie hamuje działanie endorfin wydzielanych w czasie orgazmu, odpowiedzialnych za postosunkowy wzrost ufności i długotrwałe uzależnienie miłosne od partnerów kopulacyjnych. Nikotyna spożywana nałogowo, i bez nadzoru lekarza psychiatry, rozregulowuje układ kontrolowania popędu głodu i blokuje zachowania związane z popędem seksualnym. Odstawienie papierosów lub przyjmowania nikotyny w innej formie powoduje problemy z nadmiernym apetytem i tyciem. (Sorry! Automoderatory, Cudzysłowy przy wrazach niektórych oznaczają ich substytucję ugrzeczniajacą w wyniku elastycznej, aczkolwiek odre(a)gu-laminowej, samoocenzury): Ponieważ staropolskie określenie kopulacji brzmi "kohać" (od nazwy, ozdobnego frędzla, przypominającego kształtem penisa w zwisie, a noszonego przez szlachtę u pasa), to w nazwie "nikutyna" jest zarazem: i diagnoza spodziewanych niedomagań, i impotencji męskiej podstawowa przyczyna. Bo jak ktoś się za bardzo tytoniem kontroluje, to pociągu do seksu dość często nie czuje. Podsłuchane motto nadkwasoty minionego tygodnia: Skończ “krzywulcu” z tym kłamliwym gadaniem. Bo, z kilku “niesmacznych” zachowań, to już wolałem jak mi “puszczałaś bąki” w nos, w tę noc kiedy lizałem Ci “ciciusia”. “Bo monitoring jest wszędzie.” Smacznego. Mniam, mniam. PZDR, Jerzuś Jerzegosyn Cieślański z Garwo'linka, kulinarny ham, czyli po angielsku szynka.

Olaf 11-10-12 12:37

Na Racjonaliście fajny artykuł Mariusza Agnosiewicza o religiach i związanych z nimi urojeniach. Także analiza dzieciobójstwa pod wpływem wizji religijnych. O dziwo, nasilenie urojeń zależy od rodzaju religii. Judeochrześcijańskie przodują jako urojeniogenne. Ważnym czynnikiem wzmagającym problemy psychiczne, wśród wynaturzeń religijnych licznych, okazuje się być dogmatyczne tłumienie zachowań erotycznych Link do: Religia jako środek halucynogenny [LINK] Cytaty z artykułu: W społecznościach katolickich (ale i w małych autorytarnych sektach) wyróżnia się pojęcie nerwicy eklezjogennej, czyli nerwicy związanej z dogmatycznym i autorytarnym nauczaniem kościelnym. Co istotne, w tym przypadku związek pomiędzy treściami nauczania a psychopatologiami jest bardziej wyraźny i bezpośredni. Związana jest ona w szczególności z tymi elementami nauczania, które poprzez zastraszanie piekłem i czyśćcem tłumią normalne pragnienia, głównie seksualne. Generuje to zaburzenia psychiczne objawiające się głównie długotrwałymi stanami lękowymi, dewiacjami seksualnymi, zaburzeniami osobowości, depresjami, zaburzeniami obsesyjno-kompulsyjnymi. Z czasem mogą przeradzać się w psychozy z urojeniami religijnymi, dlatego wyróżnia się także pojęcie „psychozy eklezjogennej" "...Urojenia religijne związane są szczególnie ze schizofrenią, psychozami afektywnymi, epilepsjami, psychozami odnarkotykowymi. Zależności też są intrygujące, np. w schizofrenii wykazano wzrost religijności pacjentów wraz ze wzrostem symptomów chorobowych. ..." Zatem, droga młodzieży, módlcie się i postujcie albowiem katując się celibatem można zostać bardzo poważanym, a nawet wyniesionym na ołtarze waryjatem. PZDR, Jerzuś Jerzegosyn Cieślański

Azram 05-11-12 17:33

Po ostatniej libacji doznałem olśnienia. By dorzucić małe co nie co a propos jedzenia. Życie to wojna o rozmnażanie i żarcie. Bez tego nie było by nas. Walka o papu i szerzenie własnych genów, to napęd rakietowy ewolucji ziemskiej fauny. Seks bez żarcia nie ma sensu jak trotyl bez zapalnika. Żarcie bez seksu nie ma smaku jak nitrogliceryna bez cukru. Wabienie samic, u wielu gatunków, to korupcja obfitym dostępem do pożywienia. Ludzie, wyjątkowo bezczelne małpy naczelne, umyślne stosują trunki dodatkowo osłabiające wzajemne opory na amory. Ogniste rozbłyski w oczach i czułę głaskanie uda nad kolankiem daje w miłości wybuchową mieszankę. Nie jedna wdowa, porzuciła cmentarz dla seksu, gdy spożyła miłosnym koktajl mołotowa. Gdyby nie “suk-seksywne” uwodzenie jedzeniem uwieńczane prokreacyjnym sukcesem, dawno wyginęliby z kretesem. Systemy religijne i społeczne są pośrednio wytworem tych zakodowanych instynktownych potrzeb. Co więcej, narzucają różne regulacje amam i rikitikitak. Religie i filozofie dalekiego wschodu serwują diety jakoby pożądanie wpływające na zdolności rozrodcze i zapał miłosny. Chłopa i kobiety. Religie bardziej prymitywne starają się ograniczać dostęp do pewnych pokarmów aby uczynić łatwowiernych wiernych bardziej posłusznymi rządzącym i kapłanom. Ograniczają zachowania seksualne wykorzystywanych i manipulowanych poddanych danego urojonego boga. Wbrew powiedzeniu "jedziesz nie pij, piłeś zjedz", sekta katabasów promująca alkohol jako sakrament zapewniający łaskawe punkty od boga zakazuje jeść. Od czasu do czasu. A to, dla wielu wyznawców fanatycznych obyczajów liturgicznych, do alkoholizmu i anoreksji całkiem prosta droga. Oraz innych zbrodniczych wynaturzeń religijno-psychicznych. Dawniej w sytuacji niedoborów żywnościowych, to nie zjedzone żarełko przez masy było masowo odstawianie do świątyni dla nielicznych kapłanów, niby jako ofiary dla bogów. Wszelakich. W wielu prymitywnych kultach religijnych kapłani zjadają własnych bogów i piją ich krew. I to najczęściej, własnym misjonarskim zakazom kanibalizmu, wbrew. Pragnąc bardziej uwiarygodnić odczucia obcowania z tajemniczym transcendentem urojonym a nie poznanym, zjadano wrogów, w trakcie wojen religijnych, pojmanych. Czyniono tak, w intencji przebłagania gniewu bogów, zakazujących zabijania, czyli, o ironio, za własne mordy konkurencyjnej religijnej hordy. I aby przejąć ich rozum, siłę i wydolność seksualną. I zapijano alkoholem. Nic dziwnego, że pod religijnego totalitaryzmu butem pewien trunek nazwano Absolutem. Abstrahując od religii, różne diety reklamowane zręcznie, obiecują wieczną młodość, siłę, odwagę, spokój, długowieczność, szczęście wewnętrzne. Czuję, że na starość potrzebuję takich porad. Multum sprzeczności w seksualnych poradnikach, tworzy mętlik nie do ogarnięcia przez jednego czytelnika. Ostatecznie załamany, po tych wszystkich mądrościach po**anych, z palcem na spuście sedesu; wiem, że nic nie wiem. W temacie żarcia i karesów. Ale w kupie siła. Proszę o ewentualne podpowiedzi w temacie seksu i jedzenia. Żadna chemia typu viagra mnie nie kręci. I zanim znów wodę spuszczę; Błagam! Pomóżcie! Możliwości erotycznego konsumowania, -wiele. Więc doprecyzuje, owej diety, liczne a być może sprzeczne fizjologicznie wymagania. Bo do skutecznego doradzania, niezbędne są jasno określone cele i celnie zadawane pytania. Ponoć, to od tego są "życzliwi przyjaciele". Właściwie, do tej pory, to samice mnie wabiły, a nawet czasem teroryzowały i biły. Wyznaję to z trudem i bardzo nie chętnie, że wszystkie były ode mnie zdecydowanie bardziej inteligentne i szalenie namiętne. To, podobno, jakaś psychologiczna prawidłowość ludzkiego gatunku związana z wyższością intelektu kobiecego nad męskim. Tylko, że większości chłopów wydaje się, że jest odwrotnie. Albo w tajnym samookłamywaniu, udaje niewiedzę, zakładając z góry, że ich świadomość nie przeżyje takiej poniżającej tortury. A uroczo przebiegłe panie sprytnie stawiają na (tego samczego urojenia) per namiętne podtrzymywanie. Teraz chciałbym przejąć inicjatywę ale do zmiany płci na inteligentniejszą, piękną i wabiącą, brak mi finansów i determinacji. Może to ta depresja nie pozwala mi na podjęcie bardziej zdecydowanych kroków? Cóś w tem może być. Lekarze twierdzą, że kobiece kobiety znacznie częściej zapadają na depresje niż męscy faceci. Niestety seks z mężczyznami koliduje z mymi uprzedzeniami nabytymi na katechetycznych seansach homofobii katolickiej. Jest jeszcze dysonans pomiędzy głową a ciałem. Fizjologicznie, tzn, w zakresie pierwszorzędowych cech płciowych jestem mężczyzną ale mózg mam kobiecy, na co wskazują moje typowo kobiece reakcje zazdrościowe, strategie działania i zachowania w kontaktach społecznych i uczuciowych. Co wyszło mi w licznych testach psychologicznych. By nie wpaść autosugestywnie w pułapkę dołującego nastroju niespełnionych pragnień klęski, wyznam, że wieczorem czuję się kak łagodnie kobiecy talib a z rana agresywnie męski jak komandos izraelski Od dzieciństwa, męski chu...łopem być chciałem ale z homofobicznych wyzwisk od partnerek, wnioskuję, że słabo się starałem. No i jako mentalna kobieta, raczej jestem lesbijką, bo pociągają mnie panie dominujące, władcze i męskie zdecydowanie. Aby moje męczarnie były bardziej diaboliczne, kobitki, które mnie zdobyły, posiadają, i posiądą, z reguły są niewierne i programowo poligamiczne. Jak to baby, zasadniczo na tle finansowym. Po pierwsze, dzięki jedzeniu chciałbym wzmóc swe poczucie męskości i niezależną pewność siebie w uwodzeniu. Abym w atakowaniu, serc kobiecych, wdzięcznym, miał siłę rażenia jak granat ręczny. I zabójczą skuteczność na froncie erotycznych zalotów jak bojownicy alkaidy w porywaniu samolotów. Po drugie, dla uproszczenia doradczego obstalunku, na razie poprzestanę na ludzkim gatunku. Szanuję wszystkie zwierzęta, więc wytłumaczę pokrętnie, że z behawioru recydywy mych związków, przyzwyczaiłem się aby samice, które ze mną kopulują, były ode mnie bardziej umysłowo rozwinięte, tzn. Inteligentne. Czyli jednak, niestety, tym czasem kobiety. Pomimo, że w dyskusjach z paniami często przybieram obrońcy zwierząt pozę, staram się odciągnąć w czasie ten zoofilny moment, gdy zdecyduję się ostatecznie na brodatą na kozę. Po trzecie, w dymanej konsumpcji rozkoszy erosa z kobietami, w przeciwieństwie do picia alkoholi i dymienia papierosa, wyniszczających zdrowie łóżkowego herosa, ilość nie odgrywa tak drastycznej roli. Jeśli dieta zapewni pożądanie i wydolność hiperbolicznie rosnące, mogą być tych zdobywanych kobiet, nawet tysiące. Po czwarte, największa mych miłostek wada i męka to, że wszystkie muszą mieć czym oddychać i na czym siadać. Przez co nie daję rady nosić mych królowych na rękach. Stosowna dieta powinna mnie nauczyć jak te tłuste odchudzić, a te zbyt chude podtuczyć. Po piąte dieta powinna, czynić kobiety chętnymi i łatwymi dla mnie, i tylko dla mnie, ale bez użycia procentowych trunków. Czekam na porady, w nieustającej nadzieji. Jak przeterminowana dziewica w haremie sułtana brunei. Pomocy! Ratunku! Skonsultowałem, z doświadczoną ciocią, że dobrze, aby przypadkiem, dla trwałości miłości kandydatka na kochankę miała przynajmniej toksoplazmozę "odkocią". Schorzenie to czyni mężczyzn ociężałymi umysłowo a kobiety przytulnymi i łatwiejszymi w kontaktach seksualnych. Kota, (zwierza) nie mam. Aczkolwiek, z powyższego wywodu, ostrożnie wnioskuję pół inteligentnie sam, że być może, na pewno, jednak tego "kota", w znaczeniu psychologicznej anomalii, bynajmniej, niestety, wydaje mnie się, chyba, mam? Urocza znajoma, do pomocy w niemocy, zawsze bardzo chętna, zwłaszcza w nocy, zwierzyła mi się w sekrecie, na okoliczność utraty monogami cnoty, że: “większości powściągliwych kobiet dieta jest obojętna; ważne, by rachunek za kolację wyniósł z tysiąc złotych.” Dzięki. Nie chciałbym pouczać i banały prawić ale aby wydać ten ponętny tysiąc, wpierw trzeba dziewicę jakoś apetycznie przywabić. Nie lekceważąc zalet finansowej atrakcyjności, wolałbym aby kobitki dawały mi z miłości. Lub pachnącego ferromonowo-warzywnym kompotem kochały tylko dla tego, że wzbudzam w nich ochotę. Poza tym mając konto z permanentnym mankiem, to ja, już raczej wolę być damskim utrzymankiem. Jako, że nie zamierzam już, dla dam podbijać świata, wystarczy mi, że z nas dwojga, to ona będzie bogata. Zawsze leciałem na wielkie baby z pociągłymi twarzami dla seksownego ognia pomiędzy ich nogami. Z wiernością to u takich pań słabo i trza pilnować albo pocieszać się własną grabą. Warto mieć kilka przyjaciółek w odwodzie. Niestety, jak dotąd trafiałem niskie gejsze bo sądziłem strachliwie, że zło trza wybierać możliwie najmniejsze. Licząc na stałość, maniłem się maksymą tą, jakoby malutkie wierniejsze som. A przynajmniej rok, dopóki im się na ambicję nie wjedzie jawnymi skokami w bok. Bo wtedy, miniaturki genialnie się mszczą. U kobiet za pociąg seksualny odpowiada hormon męski progesteron i hormon wzrostu. Kobitki co duże rosną, miały hormonów pod dostatkiem w młodości i popęd seksualny jak króliki wiosną. Lek ze wzrostu hormonem, nawet w okresie menopauzy, wróci apogeum chuci i uczyni białogłowę alkowy demonem. Natomiast kobiece estrogeny, np. w antykoncepcyjnych środkach hormonalnych, pośród zalet licznych, zmniejszają u kobiet poligamicznych pociąg seksualny i uzależniający od wielu jednocześnie kochanków, niebotyczny zakres doznań orgiastycznych. Lecz nie zawsze. Przyszłe kochanki, ostatecznie żona, powinna być tą dietą dobrze odżywiona. Wiadomo. Duża stopa, duża kuciapka. Fizjologicznie, w powyższych zabobonach chodzi nie o rozmiar ale o wysokich potrzeb seksualnych znamiona. Które zmuszają od młodości do intensywnego trening płciowej wydolności. Takie panie przewodzą w związku z chłopem, łowiąc z zasady panów raczej metroseksualnych, o ile nie ciotowatych w ogóle. Bo, w kraju rządzonym przez mafię księży pedofili, alkoholików biskupów i wielbicieli wszelkich patridjotycznych trupów, notoryczny brak chłopów męskich przypomina suszę na poziomie stanu żywiołowej klęski. Przy takiej babie, nawet kombatanci misji pokojowych wyglądają jak znerwicowane tłuste lalki chore na stres pourazowy pola walki. Ze sflaczałą procą. Bo ogon, od stresu, zamiast stanąć opada, jak h...umor, podstarzałemu pie...su, wypędzonemu z domu przed północą. Alkohol i nikutyna, rutyna sfer mundurowych, i tym podobnych utajnionych zawodów to zabójcy wzwodów. Dzisiejsi mężczyźni są jak dzieci. I nie jednego, impotencją, miękki strach obleci. Dla utrzymania pozorów męskości jako samczej cnoty, gdy baba nie ruchnięta, wielu zapalczywych myśliwych woli bezmyślnie mordować zwierzęta. I szczuć psami koty. PZDR. Jerzuś Cieślański

Grzegorz Fizjoterapeuta 07-11-12 12:50

Pojadę hardkorowym żartem nie na poziomie, specjalnie dla Ciebie. Jak rozumiem: potrzebujesz seksu z kobietą, czujesz się kobietą, ale masz penisa, potrzebujesz diety, a może po prostu obciągnij sobie sam i połknij? PS. Uwaga na kręgosłup!

Jerzuś 07-11-12 14:36

Łołuu! Zwięzłe, dowcipne a nawet doustne. I z głową. Spróbuję dorównać poczuciem hu... A nawet gwarantuję rozwiązłość tekstową. A nawet nad to, sobie pozwolę i nieobyczajnie słowem powarcholę. Robię tak od piątego miesiąca życia płodowego. Dlatego rodziłem się pośladkowo i mam bezboleśnie giętki kręgosłup. Zgodnie z anatomiczną budową, łatwiej jest mostkiem przez plecy w stronę pośladków mimo, że w przód znacznie bliżej. O zgrozo! za każdą razom, gdy autoerotycznie sam się ssaczę i doję, to od razu konstatuję, z dołującą odrazą, że nie jestem w typie mojem. I brak mi łechtaczek. Dla tego, jak wspomniałem, wciąż pożądliwie szukam partnerek zdolnych do ciąż, z oddzielnym, od mojego, ciałem. Niestety, medycyna wykazała obojętny estetycznie wpływ spermowej diety, na szorstką skórę chłopa, i aksamitną cerę kobiety. Fałszywe, stereotypy o kosmetycznych zaletach nasienia męskiego, to kłamstwo zakompleksionych panów, którzy wytrysk na kobiecą skórę traktują jako akt dominacji nad partnerką. W zemście za nadopiekuńczość własnej mamusi. I aby kumplom się chwalić, że jest się jurnym knurem. Bo każdy chłop, gada, że nie chce się reklamować, ale musi. Typowo immanentna, wrodzona, dzicza wada. Co gorsza, większość chłopów, nawet młodych i wykształconych to brudasy o zapachu starego capa i gnijącego dorsza. W starczej puencie dowcipu o miękkim fellatio, (czyli sflaczałym seksie orano-genitalnym): "To nie ma stanąć to ma być czyste", dowody niskiej męskiej kultury higieny osobistej, są aż nazbyt oczywiste. Strzepując spermę przenoszą na kobietę, kolonizujące genitalia i ręce ich właściciela, bakterie kałowe z nie mytego odbytu kiszonego parę dni w ciepłych, wilgotnych i ciasnych gaciach. Pokrętnym kłamstwem jest twierdzenie, że wytrysk nasienia lub moczu na kobiecy pyszczek, likwiduje pryszcze. Trądzikowe zakażenia torebek włosowych, (głównie bakteriami gronkowca), wynikają z osłabienia systemu immunologicznego stresogennym, bo zbyt wysokim, poziomem hormonu męskiego. Najintensywniej w okresie pokwitania. U obu płci. Widać to na bardziej męskich dziewczynach, co temperament seksualny wybujały mają i zmierzwioną, gęstą sierść na kończynach. Pomimo religijnego bajania, wylewanie spermy na skórę kobiecą nie zwiększa porostu włosów w miejscach dawkowania. Intensywność owłosienia na ciele wiąże się z wysokim poziomem hormonu męskiego, więc współwystępuje z większym temperamentem stymulującym do takich śmiałych, wylewnych zachowań seksualnych. Testosteron, u wielu osób, działa na skórę odwrotnie, powodując łojotok oraz wypadanie włosów. Bakterie łatwiej atakują zatkane łojem torebki włosowe, tam gdzie miejscowo, specyficzne składniki męskiego ejakulatu zobojętniły kwasowość skóry. Alergicznie nadmienię, że u co najmniej 70% kobiet sperma powoduje typowo uczuleniowe zaczerwienienie skóry, swędzenie a nawet bolesne pieczenie. Stąd kontakt spermy ze śluzówką pochwy lub jej połykanie może pozornie pobudzić seksualnie niektóre panie. Na zasadzie pożądania znieczulającego tarcia w otworach naturalnych ciała tam gdzie sperma na drodze reakcji zapalno-uczuleniowej drażniące swędzenie wywołała. I na to po cichu liczymy dorabiając zakłamaną ideologię kosmetycznego połykania nasienia i piękna maseczek z ejakulatu. Kobitki w sutannach torturowane celibatem, zwane kapucynami, właśnie za tą przyczyną wymyśliły pobudzające picie kawy ze zobojętnionym wysoką temperaturą spermo-śmietankowym zabielaczem, czyli cappuccino. Po takim wyjaśnieniu każdy pobożny rodak wie jaka jest logika i gdzie leży słowotwórcza przyczyna aby walenie konia nazywać trzepaniem kapucyna. Stosownie częste opróżnianie nasieniowodów, ręczne lub stosunkowe nie zmniejsza ilości testosteronu u mężczyzn do poziomu, który mógłby zapobiec występowaniu zakażenia torebek włosowych. Nie ma więc też medycznej racji w mitach o anty trądzikowym działaniu masturbacji. Kiedy okres przekwitania mija i poziom hormonów płciowych wraca do normy, pryszcze znikają. Ponieważ w wieku 18-25 lat znaczna część dorosłych ma już jakiś partnerów seksualnych to zanik pryszczy mylnie wywodzi się od bezpośredniego rozpoczęcia życia seksualnego. Mit, trochę jak w tym doświadczeniu z muchą, która po urwaniu wszystkich nóżek jakoby ogłuchła nie reagując na polecenie badacza; "Mucha, Idź!" Podobnie, związane z podniesieniem hormonu męskiego w okresie dojrzewania, wcześniejsze o kilka lat, pojawienie się podniecenia i masturbacji, mylnie bo wprost, kojarzone jest jako przyczyna powstawania owych trądzikowych krost. Natomiast na korzystny wygląd cery duży wpływ ma dokrewne wydzielanie endorfin, głównie oksytocyny, po orgazmie. Częste orgazmy, szczególnie głębokie odmładzają i męską i kobiecą powłokę. Również intensywne pocieranie skóry, masaż i głaskanie powodują wzmożone oksytocyny wydzielanie. W sprzedaży są kremy z dodatkiem endorfin, wygładzające skórę. Postkoitalny zdrowy sen wzmacnia wydatnie proces ten. I spożywanie dużej ilości świeżych warzyw oraz owoców. Które prócz dam urody, nam gwarantują jędrne wzwody, czyniące nad ranem namioty z koców. U kobiet, domniemane (acz nie prawdziwe) maskulinizujące efekty spermo-makijażu są stereotypowo postrzegane częściej jako wada estetyczna niźli obietnica chętnego sekso-dajstwa. Jakkolwiek, podwyższony poziom hormonów męskich u kobiet warunkuje usilne poszukiwanie przyjemności w częstym seksie. Oraz skłonność do jednoczesnego posiadania, w tym samym czasie kilku kochanków. Dla facetów poszukujących przelotnego seksu bez zobowiązań to zaleta kobiecej natury, czyli owa królewska skłonność do aranżowania we własnej pochwie swoistej wojny plemników. Zgodnie z zasadą "niech zwycięży najlepszy", genetycznie usprawiedliwiającą poligamiczną ruję, kilku samców taką gościnną, wyzwoloną dziewoję po kolei inseminuje. Niektórzy twierdzą, że na śliskim ejakulacie poprzednika następny chłop się mniej męczy, łatwiej wnika, delik*taśniej posuwa i mniej energii traci. Nic, dziwnego, że 20% dzieci małżeńskich rodzi się dla tego z łoża nie prawego. Ale dla poszukujących wiernej żony na stałe daje szanse sukcesu stosunkowo małe. Odradzam seksu bezpośrednio po jedzeniu. Po posiłku do żołądka pompowana jest dodatkowa ilość krwi, która ma wspomagać proces trawienia. Usztywniony penis jest wielką napęczniałą żyłą. Aby rikitiki w ogóle się odbyło to, ta krew potrzebna jest niżej... Nieświadomym zagadnienia mechanizm płynnego wzwodu przybliżę. Penis jest rodzajem podnośnika hydraulicznego, którego sztywność zależy od zasilania go krwią pod odpowiednim ciśnieniem. Krew musi tętnicą dopłynąć do ciał jamistych w penisie, i odpowiednio je napełnić. Odpływowi krwi zapobiegają zastawki żylne. Czyli dobry wzwód zależy głównie od sprawności systemu krwionośnego, jego drożności, sprawności serca i oczywiście nastawienia psychicznego. Problemy ze wzwodem, wynikające ze zmniejszenia światła przewodów krwionośnych, osadzającymi się na ich ściankach blaszkami miażdżycowymi na ogół poprzedzają o kilka lat zawał. Świadomość tego faktu pozwala znacznie wcześniej wykryć anomalie i podjąć medyczne środki zaradcze spowalniające arteriosklerozę. Czyli dieta powinna uwzględniać zdrowie układu krwionośnego, regulować poziom "cholesterolu złego", zapobiegać stanom zapalnym, które sprzyjają narastaniu blaszek miażdżycowych budowanych ze związków organicznych z cholesterolem. Dodatkowo jakieś przyprawy pobudzające krążenie krwi i przewodzenie bodźców nerwowych. Z dodatków po posiłkowych, nikotyna jest w tym względzie zabójcza dla wydolności hydraulicznej i nerwowej wzwodu niczym gilotyna. Picie wody w odpowiednich ilościach zapewnia usuwanie stresogennych produktów przemiany materii. Zapobiega zbytniemu zagęszczeniu krwi, przez odwodnienie organizmu, notabene dodatkowo zmniejszające ciśnienie. Dobre ukrwienie mózgu rozrzedzoną krwią pod zwiększonym ciśnieniem zapewnia odpowiednie nastawienie psychiczne gwarantujące zaistnienie podniecenia i ogólnej radości ze spodziewanego kontaktu seksualnego. Pobożni impotenci reklamujący się jako, sztuki kopulacji, tuzy, wstydliwie zwalają winę, za sflaczałość członka, na kobietę dominę i pochwowe luzy. Wszystkim zniewieściałym panom; ministrantom, kościelnym, organistom, wielbicielom księży i kultywatorom oazowych wspomnień anatomicznie zaznaczę i anatomnie przypomnę, że kobiety posiadają i pochwowe i odbytnicze zwieracze. Nawet te pobożne i umięśnione skromniej. Na łaskę bożą w tym względzie, raczej trudno liczyć, dla tego partnerki powinny je ćwiczyć. Kobitki typowo kobiece to 25 procentowa mniejszość pośród ogółu posiadaczek waginy i jajników. Większość kobitek w obecnych czasach to babki zmaskulinizowane. Zero tłuszczu pod skórą. Tylko same czyste zakończenia nerwowe wszystkich sfer erogennych. Wystarczy chuchać od stóp do głowy, nie trza dmuchać, ni ruszać palcem w bucie a po minucie orgazm gotowy. Przy takim poziomie hormonu męskiego o jakim świadczy ukształtowana kulturystycznie kobieca muskulatura, by zaspokoić trzeba by tura. Na 100 chłopów może z jeden statystyczny rodak dałby radę. To jest śliczne. Panowie zazdroszczą kaloryferka. A wyobraźcie sobie namiętną siłę tych zwieraczy mogących ścinać słupy telegraficzne? Powiedzmy jasno, tam zawsze jest sprężyście i ciasno. Nawet Holendrowie nie produkują dojarek z takim wysokim podciśnieniem ssania pulsującego by dogodzić krowie. Co więcej, wyobraźcie sobie w akcji te nie zmordowane, umięśnione kobiece ręce. Takie kobitki mogą mieć każdego ale nie każdego zechcą sponiewierać na frotte. Znają swoją morderczą siłę seksu. Są opiekuńcze i wyrozumiałe. Oszczędzają słabszych od siebie. To one czują potrzebę dominowania i opieki nad słabszym partnerem. Są po prostu silniejsze fizycznie i psychicznie co widać na co dzień. Powszechny w dzisiejszych czasach widok, to pańcio chudszy w barach od treserki, który potulnie drepcze prowadzony bezpiecznie od strony wystaw sklepowych a jego właścicielka od strony niebezpieczeństw ruchliwej, pardon, ulicy. Piw paw. Gdy Domina taszczy w jednym ręku osobistego niewolnika, to w drugim dla równowagi stosownie ciężką klatę piwa. I nawet się nie kiwa. To nie wyraz miłości tylko hodowlana troska o usidlonego gaptusia. Dziś panie, więcej też potrafią wypić piwa bez zawrotu głowy i więcej go potrzebują. Bo na zmężniałe nastroje kobitek i ciśnieniowe parcie do prowokowania treserskiej pyskówki, pomaga właśnie piwko. Prosto z lodówki. Chmiel zwiększa skłonność do jajeczkowania ale zmniejsza też chcicę do śmiertelnego zajeżdżenia ślubnego zapchajdziury. Piwo zawiera fitoestrogreny, czyli hormony kobiece pochodzenia roślinnego. A te, obniżają ciśnienie krwi. Zmniejszają popęd płciowy. Mogą skłaniać do płaczliwości i stanów lękowych. Po prostu ocipiają mózg i ciało chłopa. Odkładają tkankę tłuszczową w sposób typowo kobiecy czyli na D, B, i C. Innymi słowy, piwo uzależnia chłopa od baby i jej kompetencji kulinarnych. Mądra kobieta, w zależności od własnych potrzeb seksualnych w konkretnym momencie cyklu miesięcznego, po prostu, MUSI! restrykcyjnie wydzielać piwo "partnerowi". Bo lepszy żywy kogut w bucie, szczupak w saku, niż rozmoczone w piwie sushi. Poza ty, proroczę wszystkim odchudzonym, głęboko dowcipnego seksu, w każdej prawie pozycji, bez tłustych kompleksów. Wszak zewnętrzne objawy "słusznej" otyłości brzusznej dzięki ponad normatywnym gabarytowo obrysom, pozornie skracają długości. -penisom. Tym sam, po uroczej ze świecami kolacji, spłycają kochankom głębię penetracji. Nie życzę żadnemu, solidarnie i honorowo, od policjanta, fizjoterapeutę, przez agenta, artystę aż po chłopa i zduna, aby lustrzyca bezrobotnemu dawała dach nad głową, z rozbudowanego dostatnio własnego kałduna. Mnie, bardzo pomaga gdy wspólne z kobietą, przygotowu... i jemy owe posiłki, okupując ciasną kuchnię. Człowiek się naociera schabowych kotletów, bez wykupywania tramwajowego biletu. I puchnie radośnie, a napięcie rośnie. Może nawet liźnie słonego i popieprzy na gapę, bo przytłoczona w tym raju urocza kucharka udostępni kasownik albo weźmie w łapę, by dla spokoju sumienia zadowolić kanarka. Gdyby ciasto na babę urosło nie wiele, to można, dorodnego ogórka, w kieszeń spodni Jurka. Fortelem, wzbudzając apetyt na witaminy u zarumienionej, gorącej konkubiny. Bo to nie prawda, z wielu przyczyn, że dla kobitek rozmiar się nie liczy. Udowodniono w badaniach naukowych, że jednak w pierwszym rzędzie bardziej grubość niż długość od orzeszków do żołędzi. One wiedzą, że poczucie członkowej mniejszości psychicznie upośledza męsko-seksualne wydolności. I nie chodzi im o litość, czy empatię romantyczną, ale o naszą, pożal się boże, jako taką gotowość falliczną. Z tego względu, doświadczone kochanki i męskie czasopisma frywolne a nawet poradniki poważne, kłamią mężczyznom, że dla kobiet nie jest to zbyt ważne. Uwaga na paluszki przy krojeniu warzyw. Podniecenie w kuchni niebezpiecznie przesuwa uwagę na inne członki ciała. Ps. Warto wi(e)dzieć. Większość dzieci rodzonych pochwowo wychodzi na świat najpierw głową. Sam poród, przez pochwę stosunkowo luźną, lecz porodowo ciasną szalenie jest dla noworodka przeżyciem wielce traumatycznym i najczęściej wiąże się z podobnym do śmierci, drastycznym mózgu niedotlenieniem. Statystycznie, około 20% dzieci podduszonych w komplikującym się naturalnym porodzie, rodzi się z mniej lub bardziej rozległym okołoporodowym porażeniem mózgowym. Wcześniejsze wykrycie i rozpoczęcie leczenia daje większe szanse aby rozwijający się jeszcze mózg dokonał możliwie obszernego kompensacyjnego “samo naprawienia”. Przeciwnicy cięć cesarskich reklamują ryzykowne wyjście z klatki twierdząc, że w trakcie porodu dziecko dostaje zabezpieczającą przed skutkami niedotlenienia, naturalną oksytocynę od organizmu matki. Aby przyspieszyć skurcze i ciężki poród przez waginę lekarze często podają ciężarnej syntetyczną oksytocynę. Nie zbadano jeszcze dostatecznie jednoznacznie, by objawić światu, czy oksytocyna okołoporodowa czyni mniej, czy bardziej podatnymi na późniejsze uzależnienia od innych opiatów. Są na to naukowe dowody liczne, że okołoporodowe wspomnienia jasności zewnętrznego świata i wyciągnięte ręce położnej, znów przeżywamy gdy nam się zdarzy przebywać w stanie śmierci klinicznej. Ludzie indoktrynowani pobożnymi bajkami, interpretują owe doznania jako kontakty z bogami. Ja, zaś witając świat pośladkami, między nimi mam wszystkie religie, wraz z ich ograniczającymi rozwój umysłowy magicznymi kłamstwami. Bo pierwsze co ujrzałem to kobiecego borsuka. I tam od młodości raju szczęśliwego szukam. POZOR! Jestem stolarzem a nie lekarzem. Z góry zaznaczam, że serwowane poglądy, darmowo prezentowane na sposób nieudolnie urymiony, to po części osobisty behawior subiektywnie obleczony w moje błędne uprzedzenia a po części typowy przekrój ogółu ludzkiego stanu psychicznego. Nota bene znany i znajomy nam, bo w licznych poradnikach psychologicznych statystycznie uśredniony. Stąd, trudno uniknąć mylnego, zbyt osobistego odebrania zagadnień i problemów miłosnych, przez wiele czytających je zazdrośnie przewrażliwionych osób. W sposób przypadkowy i nie zamierzony, każdy może fałszywie, w chwili zwątpienia lub momentu nieuwagi, odnieść moje objawienia do swojej byłej, obecnej albo przyszłej żony. Tekst miał być intrygujący, pouczający i śmieszny. Starałem się autoironicznie być pocieszny jak umiem. Mimo to, zawsze się trafi ktoś, nie będący idiotą, kto trafne porady, nie celnie zrozumie. W czasie pobudzenia biorytmów, gdy wedle faz księżyca jest pełnia, porywcze uczucie rywalizacji rogatym bykom umysły wypełnia. W dodatku, jeśli zazdrość na mózgi się rzuci, pośród nerwowych odruchów i nie spełnionych chuci, brak precyzji oceny co do wierności krowy, może wpływać na pochopność decyzji rozwodowych. Co niniejszym, czynię w społecznym i spolegliwym akcie a nerwowym stanie, bo odzwierciedlającym szczerze takie zachowanie. PZDR, Jerzuś Jerzegosyn Cieślański

Jerzy 07-12-14 15:08

Ecyklopmedia róznistych diet od A do Zet [LINK]

Jerzy 13-01-15 15:05

Za miesiąc walentynki, wszyscy tęsknią wiosny warto więc odświeżyć temat miłosny. Wedle przytoczonych w 1# post, - wywodów, zakochujemy się nagle, z trzech powodów. A raczej w trakcie zachodzenia pozornego zjawiska "Miłości Od Pierwszego Spojrzenia", (MOPS) z trzema pomieszanymi, podstawowymi procesami nieświadomego wyboru mamy, więc do czynienia; 1.- Nieuświadomione upodobania naiwne do osób podobnych w jakiś sposób, do naszego rodzica płci przeciwnej, 2.- Proces odruchowy, wzajemnego dopasowania i uzupełniania się cech płciowych, 3.- Podświadome, odmienne u kobiet i u mężczyzn, preferencje liczne, nabyte w procesie ewolucji gatunków i dziedziczenia ich po przodkach, czyli genetycznie. Esencja zauroczenia? Psychiatrzy twierdzą, że stosunek emocjonalny do głosu rodziców, muzyki, zapachów, smaku pożywienia i przypraw kuchennych programuje nam się już, kiedy jeszcze pławimy się w wodach płodowych. Zapamiętane w korze mózgowej bodźce z otoczenia zostają w tym czasie skojarzone nieświadomie z (przyjazną, przyjemną lub wrogą i zagrażającą) wartością emocjonalną zakodowaną w układzie limbicznym. W dorosłym życiu, podświadomie rozpoznawane, jako identyczne z cechami rodziców dźwięki, zapachy i zachowania u nowo poznanych partnerów wzmagają szanse nagłego zakochania od tzw. "pierwszego wejrzenia". Oczywiście skutek może być odwrotny, jeśli w dzieciństwie na skutek doznanych krzywd i stresu wyrobiliśmy sobie wobec "zgredów" tzw. odruch wymiotny. Geneza podświadomości Powstający w okresie płodowym mózg, poczynając od zera rozwija się, stopniowo rozbudowując i uaktywniając struktury neuronalne, zdolne w przyszłości, do posiadania funkcji samoświadomości. ”W przyszłości”, czyli po narodzinach i okresie niemowlęctwa, kiedy mózg dziecka będzie na już tyle rozwinięty morfologicznie i doświadczony psychicznie, aby tworzyć podstawy świadomości samego siebie. Pod koniec ciąży mózg płodu zaczyna odbierać, zapamiętywać i kodować emocjonalnie coraz więcej bodźców docierających do niego w przytulnej, bezpiecznej macicy. W tym okresie mózg płodu koduje skojarzenia; - skulonej pozycji ciała, - kołysania w wodach płodowych, - dźwięku melodii kołysanek, - wszech otaczającego ciepła, - delikatnego ucisku, - wilgotnego dotyku, - masującego ocierania o ciasne ścianki macicy; stóp, pośladków, pleców, grzbietu i głowy. Pamięć tych doznań jest w naszym mózgu, jednocześnie łączona z poczuciem podświadomego szczęścia, bezpieczeństwa, spokoju, rozluźnienia, co w późniejszym życiu, (zwłaszcza w sytuacjach problemów osobistych i emocjonalnych), skutkuje skłonnością do poprawiania sobie humoru wspomnieniami z beztroskiego dzieciństwa a nawet wykazywania zachowań i reakcji dziecinnych w relacjach z innymi dorosłymi ludźmi. Bodźce kinestetyczne tego typu, powodują jednocześnie zwiększanie wydzielania oksytocyny, która odpowiada w życiu dorosłego człowieka, między innymi za odruchy miłosnego przywiązania, większej ufności w kontaktach społecznych, głębsze przeżywanie orgazmów, czy np. większą odporność mózgu noworodka na niedotlenienie w trakcie porodu. Oksytocyna Nic dziwnego, że większość metod terapeutycznych służących poprawianiu ufności, relacji i więzi jednostki z otoczeniem społecznym, korzysta z treningu masażu, dotyku, głaskania i przytulania. Naukowcy pracują nad oksytocyną w aerozolu, podnoszącą zaufanie w trakcie terapii zaburzeń emocjonalnych. Kobiety wydzielają więcej oksytocyny, -więc na wszelkie głaskanie bardziej niż mężczyźni łakome są panie. Są bardziej wrażliwe na dotyk a jednocześnie bardziej odporne na ból. W mózgu ludzkim, z pośród struktur odpowiedzialnych za odczuwanie poszczególnych części ciała, najbardziej rozbudowane są te odpowiedzialne za usta, dłonie, stopy i sfery erogenne. Tam, więc, uwodząc panie, wpierw szarmanccy panowie stosują delikatne obłapianie. Jedynie bardzo doświadczony uwodziciel, ale też i nieobyty w sztuce kochania, ale atrakcyjny finansowo tępy osiłek, od razu i bezczelnie może ( i to ze skutkiem pozytywnym) łapać za kobiecy tyłek. Typowy mężczyzna, jest nieco toporny w rozpoznawaniu różnych dotykowych znaczeń i gatunków a jego subtelność można równać z wołem. Nic w tym dziwnego, że zwykłe, koleżeńskie podanie dłoni przez kobietę, lub trącenie stopą pod stołem, odbiera najczęściej (mylnie) jako pewne zaproszenie do odbycia seksualnego stosunku. Oczywiście, proszę się nie doszukiwać w powyższych wywodach, usprawiedliwienia dla nieudacznych połamańców, którzy obłapianą kobitkę nieustannie przydeptują w tańcu. Z drugiej zaś strony, gdyby to zalotne tra(k)towanie "per noga", na niektóre z Pań, podniecająco nie działało, to w procesie ewolucji gatunku męskiego, pewnie by nie przetrwało. Natomiast mężczyzna tzw. metro-seksualny (w domyśle niewieści) z zasady wiele, (ale umiejętnie) głaskający, postrzegany jest przez nasz kobiecy ród, jako bardziej pociągających, bo delikatniej pieści. Wygłaskana wierność? Socjobiologowie twierdzą, że normalny samiec ludzki ma zakodowane w genach, aby przywiązywać się do matki swego potomstwa nie dłużej jak na 4-6 lat od urodzenia najmłodszego dziecka. A potem szuka nowych atrakcyjnych samic, gdyż mieszanie coraz to nowych genów jest motorem ewolucji gatunków. Zapewne wiele kobiet ma podobne spostrzeżenia w temacie wakacyjno-miłosnego zadurzenia. Kobiety wydzielają więcej oksytocyny, więc w stanie zakochania uzależniają się od wybranka serca na dłużej, są bardziej stałe w uczuciach przywiązania. Oksytocyna odpowiada między innymi za skurcze mięśni podbrzusza i dróg rodnych. Dziewczyny, dzięki naturalnej nadwyżce oksytocyny mają intensywniejsze i dłużej trwające doznania w trakcie spełnienia miłosnego. W dodatku, więcej oksytocyny wydzielają w trakcie szczytowania, dzięki czemu jeszcze długo „po”, pozostają w nastroju endorfinowego uniesienia i odruchowej potrzeby dalszego przytulania, głaskania i bycia głaskanym. Stąd wszelkie głaskanie i przytulanie po stokroć silniej niż na mężczyzn, działa na typowo-kobiece panie. Głaskanie kobitek chudych jak i tych "przy kości", ponownie uruchamia automatyzm odczuć "bliskości", ufności, bezpieczeństwa i nadziei odczuwanych w życiu płodowym i wczesnym dzieciństwie w relacji matka-dziecko. Również "zniewieściali chłopi", są bardziej podatni na wszelkie pieszczoty. Natomiast typowo męscy gorrile nie odbierają głaskania nazbyt mile. Uwaga drogie Panie, jeśli mechanizm przywiązywania do potomstwa i partnera seksualnego oparty jest na procesie endorfinowego uzależnienia od oksytocyny, to znaczy, że możemy wiernością chłopa nieco posterować. A więc drogie koleżanki, dzięki sprytnemu głaskaniu, masażowi i wydzielanej w trakcie męskiego orgazmu oksytocynie, również chłopa można dłużej utrzymać przy jednej dziewczynie. PZDR, Jerzuś Jerzysyn Cieślański

NIE grzeszny jeż 15-01-15 14:58

Telepatia i zdziecinnienie w miłości? Podobno zakochani z czasem upodabniają się do siebie, dzięki wzajemnemu poznaniu własnych reakcji psychologicznych. Kochankowie twierdzą nawet, że połączenie miłosnej empatii z namiętnością, nabiera cech tzw. "telepatii", nasilającej się proporcjonalnie do ilości przeżytych wspólnie orgazmów. Większość psychologów, jest jednak zdania, że to tylko, objaw chorobliwie się nasilającej zazdrosnej skłonności do prób przewidywania myśli osoby ukochanej, wraz ze wzrostem poziomu uzależnienia emocjonalnego od niej, na skutek endorfinowego oddziaływania oksytocyny. Równie często, uwodziciele, dysponujący odpowiednim flirciarskim doświadczeniem, starają się zdobyć zaufanie osoby uwodzonej, wywołując w niej przeświadczenie, że doskonale ją rozumieją i dużo o niej wiedzą. A miłośni oszuści drobni, zdobywają sympatię uwodzonej osoby, stwarzając pozory jakoby byli do niej psychicznie i kulturowo podobni. Mity telepatii Niektórzy badacze sądzą, że część oprogramowania mózgu płodu, (zwłaszcza w układzie limbicznym) oraz jego wczesnych zasobów pamięci, powstaje w wyniku telepatycznego kontaktu z mózgiem matki. Telepatia miałaby według nich być rodzajem prymitywnej komunikacji, właściwej wszystkim zwierzętom w chwilach silnego pobudzenia mózgu powodowanego wpływem emocji pozytywnych lub negatywnych. Stany takiego pobudzenia mogłyby być, również wywoływane przez różne substancje chemiczne oddziaływujące na system nerwowy, w tym alkohol, halucynogeny. Według „wyznawców” telepatii najczęściej śnią się nam ludzie (i ich osobiste przeżycia) poddani gwałtownym emocjom takim jak strach, lęk, zagrożenie, stres, orgazm, śmierć, wypadek, lub alkoholowe upojenie. Gwałtowne ruchy oczu w czasie śnienia, zwane REM (rapid eye movements) wskazują na to, że do konstruowania snów, mózg wykorzystuje zarówno zmagazynowane w lewej półkuli zasoby naszej pamięci, jak i aparat kreowania nowej, urojonej rzeczywistości, w prawej półkuli mózgowej. Główny problem takiej teorii śnienia snów, (fale alfa, faza REM), to duże prawdopodobieństwo, że nasze własne, prawdziwe wspomnienia, mogą nam się mieszać "dzięki telepatii", z cudzymi snami oraz cudzymi realnymi przeżyciami. Śniąc, nasz mózg "jak telewizor" miałby wychwytywać nadawane przez inne mózgi, standardowe, ogólne wzorce uczuciowe, (uniwersalne dla wszystkich zwierząt posiadających układ limbiczny, tj. ssaków). Natomiast do ich pełnego wyświetlenia "na ekranie snu", mózg używałby jedynie podobnych opisów zmagazynowanych w zasobach naszej własnej pamięci. Stąd cudze przeżycia odbierane we śnie, moglibyśmy odbierać jako własne, co i rusz śniąc, że jesteśmy kimś innym, "płcią odmienną", babą, kozą, wilkiem, rybą tudzież ptakiem. W świetle powyższych teorii, jak twierdzą lekarze psychiatrzy, po wyhodowaniu sobie w mózgu telepatycznych stereotypów magicznych i zbiorowych urojeń życzeniowo-roszczeniowych, jest już całkiem niedaleko do uwierzenia w istnienie domniemanych zjawisk nadprzyrodzonych np. UFO, wygranej w totolotka, duchy zmarłych, boskie istoty, itd. Po prostu sprzyja temu konstrukcja i działanie ludzkiego mózgu oraz stosunkowo jednolite doświadczenie ludzkie, podobnie programujące nasze mózgi w trakcie ich rozwoju i dalszego życia. Dziecinne myślenie magiczne Zakochani często zachowują się i rozmawiają ze sobą "jak dzieci". Przenosząc na dorosłych kochanków, uczucia miłosne, które żywili w dzieciństwie wobec rodziców, (zwłaszcza płci przeciwnej), doznają metamorfozy "odmładzająco-naiwnej". Być może, w tym miłosnym zdziecinnieniu jest mechanizm tęsknoty do rodzinno-dziecięcego szczęścia i bezpiecznej beztroski. W okresie późnego niemowlęctwa, ludzki ssak zaczyna rozróżniać świadomie, że jest oddzielną osobą od organizmu matki, z odmiennymi i nie zawsze zbieżnymi potrzebami. Kończy się w tym czasie magiczny rajski okres, kiedy ludzkie szczenię ma jeszcze poczucie nierozerwalnej jedności z otaczającym je środowiskiem. Kończy się również boskie poczucie bycia wszechwładnym "MY",(Mather & Yuong) kiedy dziecko, ma wszystko to czego akurat zapragnie; kiedy wystarczy czegoś chcieć, aby to coś się zjawiło samo i niemal natychmiast, aby to zaraz mieć. Jednak wczesne doświadczenia niemowlaka padają na żyzną glebę nieuświadomionego społecznie mózgu, który jest jeszcze we wstępnej fazie kodowania wiedzy o otaczającym je środowisku. Tym samym, utrwala się w nim podświadome, pierwotne przekonanie, że jeśli tylko poczuje potrzebę, kwęknie, jęknie, to; żarcie, przytulanie, głaskanie, zmiana zafajdanych i szczypiących w skórę pieluch, -od razu osiągalne stają się i spełnione. Większość pełnoletnich ludzi z tego wyrasta, ale w niektórych schorzeniach psychicznych lub w chwilach załamania nerwowego, tęsknota za tym magicznym okresem pozornego "samospełniania” się zachcianek, pozostaje lub powraca. Owa chorobliwa, dziecinna wiara w cuda spełniające się za sprawą samego "chcenia i myślenia" zaliczana jest w psychiatrii do kategorii upośledzeń racjonalności z gatunku "magicznego myślenia". Nie bez racji, owa skłonność dzieci (oraz zdziecinniałych, niedojrzałych dorosłych) do wiary w cuda, jest wykorzystywana w różnych metodach manipulacji religijnej opartej na szantażu emocjonalnym i żonglerce obietnicami spełnienia nie realnych zachcianek i rozbudzonych sztucznie potrzeb psychicznych. Inteligentne kłamczuszki Na ogół jednak, prawidłowo rozwijający się niemowlak szybko się uczy, że dostęp do opieki oraz do pożywienia wymaga interwencji własnej, czyli coraz bardziej wyrafinowanej komunikacji z otoczeniem, głównie matką, na poziomie mózgu emocjonalnego. Z czasem, dziecko nauczy się również emocjonalnego szantażu, i wymuszania na otoczeniu pożądanych reakcji. W wieku kilku lat, w młodym mózgu rozwinie się już tzw. "teoria umysłu" i dziecko zrozumie, że inni nie czytają jego myśli i nie znają jego zasobów wiedzy. Dzięki, uświadomieniu sobie tego zjawiska dyskretnej natury własnych myśli, będzie ono doskonaliło się w świadomej sztuce manipulacji i kłamstwa łączonego z oddziaływaniem emocjonalnym. Jednocześnie będzie sobie rozwijać pamięć o zachowaniach środowiska i budować na tej podstawie własne teorie, co do spodziewanych zachowań, reakcji i myśli otoczenia społecznego, w odpowiedzi na aktywność własną, w przyszłości. Najbardziej inteligentne dzieci najlepiej kłamią, świetnie też rozpoznają cudze kłamstwa a w życiu dorosłym zajmują najwyższe pozycje w hierarchii społecznej. Niektóre rodzaje mikro-uszkodzeń mózgu np. doznanych na skutek niedotlenienia w okresie okołoporodowym, powodują, że istnieją też ludzie dorośli, którzy funkcjonują tak, jakby z dziecinnej fazy magicznego myślenia w ogóle nie wyrośli. Takie „duże dzieciaki”, będąc z natury, w odróżnianiu rzeczywistości od urojeń lub prawdy od fałszu „nie zbyt ściśli”, nadal żyją w urojeniu, że słyszą cudze myśli lub jakoby istniał jakiś boski ideał i super-rodzic, który wszystko o nich wie. I choć oszukują nieświadomie samych siebie, nawet żyjąc w biedzie, owi farciarze czują się na ogół szczęśliwi i beztroscy jak w niebie. Podsumowując Nieświadome zasoby pamięci z okresu płodowego i wczesnego dzieciństwa, odpowiadają za ludzką skłonność do magicznej wiary w cuda, poszukiwanie ideału urojonego kochanka i opiekuna zarazem, schizoidalnie łączącego w sobie, (jak mister Hide i doctor Jekyl) matczyną opiekuńczość, nie zrozumiałą ojcowską srogość i odrobinę miłosnego szaleństwa. Fantasmagorię boga łączącego w sobie te trzy cechy, za pieniądze MEN wtłaczają bezbronnym dzieciom, nie ustalonej preferencji -pingwiny i klechy. PZDR, Jerzuś Jerzysyn Cieślański

Jerz Cie.. Misie Chce 27-01-15 14:29

Ja Towarzysze w kwestii podrywu. Cz.I Seksuolodzy twierdzą, że największym i najważniejszym organem seksualnym człowieka jest jego mózg. Piszą też, że to kobieta wybiera świadomie partnera, a mężczyzna odruchowo dostosowuje się do kobiecych kryteriów selekcji. Odruchowo, czyli za pomocą emocjonalnych „automatyzmów” działających poza męskimi możliwościami świadomego sterowania i kontroli nad popędem. Oto niektóre aspekty działania tego konglomeratu szarych komórek na odcinku stosunków międzyludzkich: Kochaj z głową Ludzki mózg ponoć wykształcił się w dużej mierze dzięki treningowi w damsko-męskich gierkach i podchodach, miłosnych, mających na celu „tanie” erotyczne figle zapewniające przedłużenie gatunku. „Tanie”, czyli dużo przyjemności seksualnych i jak najmniej zobowiązań -dla mężczyzn. Dla kobiet oznaczało to zapewnienie bezpieczeństwa egzystencjonalnego im i ich potomstwu przy możliwie oszczędnym szafowaniu dostępem do groty rozkoszy. Półkule i półgłówki Kobiecy zmysł uwodzenia, jest w tym zakresie znacznie doskonalszy od męskiego. W trakcie flirtu kobiety myślą głową a właściwie wyrachowaną korą mózgową doskonale równoważącą informacje racjonalne z emocjonalnymi. Dzięki grubszemu ciału modzelowatemu służącemu komunikacji między obiema półkulami mózgowymi, mają one tak jakby tylko jedną głowę, zespoloną spoidłem wielkim. Choć mężczyźni dzięki większej funkcjonalnej lateralizacji półkul mózgowych mają jak gdyby dwie oddzielnie myślące główki, to jednak w stanie zakochania myślą, (jeśli w ogóle wówczas myślą), prawą, czyli tą zdecydowanie emocjonalną. Najczęściej jednak "tracą trzeźwość umysłu" zupełnie i reagują automatyzmami popędowymi zaprogramowanymi w prymitywnym mózgu emocjonalnym, czyli w układzie limbicznym. „Dowcipne kobiety” twierdzą nawet, że faceci mają trzecią, (nie większą od nasiona dębu, czyli żołędzia), prymitywną główkę położoną w rozpadlinie pomiędzy lewą i prawą półkulą mózgową, a służącą osiąganiu rozkoszy seksualnej. Według zasad socjobiologii, reagowanie owym „żołędnym łebkiem” podczas zalotów, powinno teoretycznie zwiększać mężczyznom szybkość osiągania celów seksualnych, bo pomagało by im unikać zagmatwanych dylematów miłosno-materialnych typu : „osiołkowi w żłobie dano, w jednym Venus, w drugim wiano”. Kora mózgowa składa się z części lewej i prawej. Lewa półkula jest z zasady optymistyczna i mało podatna na zauroczenie miłosne, bo potrafi lepiej kontrolować emocje niż prawa półkula. Prawa półkula łatwiej ulega miłosnym bodźcom odruchowym płynącym z prymitywnego układu limbicznego. Nad-aktywność prawej półkuli mózgowej wiąże się z wysokim poziomem dopaminy w mózgu. Pobudzenie lewej -z wysoką aktywnością układu serotoninergicznego. Straszki na Laszki Rozbudzanie sprawności i aktywności własnej lewej półkuli pomaga uzyskać kontrolę nad związkiem miłosnym, czyli „dużo seksu za małą cenę” - dla mężczyzn, lub „mało seksu za dużą gratyfikację materialną” - dla kobiet. Wszelkie sposoby na rozbudzenie aktywności tylko prawej półkuli partnera lub partnerki, zmniejszają ich samokontrolę i asertywność na rzecz emocjonalnej porywczości i kretyńskiej kreatywności generującej kłopotliwe urojenia, zarówno u pań jak i u panów. Należy jednak pamiętać, że w trakcie podchodów miłosnych znacznie łatwiej jest spowodować taki skutek u „typowych” panów, niż u „typowych” pań. Prymitywni i zakompleksieni mężczyźni starają się wspomagać metody manipulacji miłosnej, przez skryte wzbudzanie u kobiet emocji strachu, poczucia niepewności, zagrożenia a potem wykazywać się zdolnością neutralizacji sztucznych zagrożeń i udawaną opiekuńczością. Taka „metoda” sztucznego straszenia „jako tako” sprawdza się w zalotach i pierwszym podrywie, ale kompletnie zarzyna udane pożycie seksualne, jeśli zazdrosny partner stara się w ten sposób, nadal utrzymać kontrolę nad zdobytą już partnerką. Tępi chojracy, aby uniknąć takiego nieuniknionego uwiądu pożycia seksualnego, upraszczają tę sztukę do sekwencji aktów przemocy. Gamonie i nieudacznicy bardziej natomiast skłonni są podawać kobietom substancje chemiczne (alkohol, używki, czekolada, narkotyki, itp.) skutkujące rozbudzaniem układu limbicznego. Tresusa żony na obie strony Wszelkie nie poprawne skojarzenia proszę kłaść na karb braku znajomości obcych języków, albowiem „tresure” to ponoć znaczy SKARB. Kora lewej półkuli mózgowej u większości osób prawo-ręcznych jest genetycznie uwarunkowania do myślenia racjonalnego, logicznego. U osób leworęcznych może być odwrotnie, ale najczęściej badacze obserwowali u nich zanik funkcjonalnej lateralizacji, czyli występowanie budowy mózgu zbliżonej do „obustronnie zespolonej” budowy mózgu kobiecego. Dominująco-kontrolna, asertywna i logiczna aktywność lewej półkuli, kojarzona jest z podwyższonym poziomem serotoniny. Obniżony poziom serotoniny w mózgu ogranicza zdolności racjonalnego myślenia i zmniejsza aktywność lewej półkuli. Niski poziom serotoniny sprzyja też obniżeniu nastroju, reakcjom wycofania i podporządkowania się dominującej stronie związku miłosnego. Działa to również w drugą stronę, bo niska pozycja w grupie lub związku, jeszcze bardziej obniża w mózgu poziom serotoniny, zwłaszcza u „zniewieściałego” chłopa i zdołowanej „chłopięcej, buntowniczej dziewczyny”. Jeśli dodatkowo wystąpi jednocześnie podwyższony poziom noradrenaliny, (norepinefryny) np. wskutek manipulacji przez partnera strachem, to niekontrolowane stany lękowe mamy jak w banku. Łącznie, niski poziom serotoniny i wysoki noradrenaliny objawia się podejrzliwością, nieufnością i brakiem wiary w przyszłość związku, panicznym lękiem przed spodziewaną utratą partnera. Podporządkowując sobie przemocą i tresując sztucznym zagrożeniem, waszą "drugą połowę", ściągacie kłopoty, (czyli uzależnioną od was, znerwicowaną "kulę u nogi"), na własną głowę. A jeśli jeden z partnerów, mimo wszystko, w opisanej sytuacji, jakimś cudem jednak się seksualnie podnieci, to pod wpływem dodatkowo wydzielanej wówczas w mózgu dopaminy, stanie się chorobliwie zazdrosny nawet o własne dzieci. Na pocieszenie W świetle współczesnej wiedzy medycznej, nie da się zaprzeczyć, że obecnie wszystkie takie objawy można skutecznie farmakologicznie leczyć. Najskuteczniejszym sposobem podwyższania poziomu serotoniny w mózgu, mającym na celu zwiększenie opanowania i zdroworozsądkowego wyrachowania w szaleństwie miłosnym, jest przyjmowanie pod kontrolą lekarza-psychiatry odpowiednich leków, np. inhibitorów zwrotnego wychwytu serotoniny, (fluoksetyna i jej tańsze, krajowe „analogi”). Kora lewej półkuli zajmuje się analizą odbieranych bodźców pod względem szczegółów, znajdują się w niej też struktury biorące udział w procesach kontrolowania emocji. W lewej części kory mózgowej znajduje się aparat rozumienia i tworzenia mowy, zapamiętywania i przypominania treści językowych (lingwistycznych). Wszelkie zadania zmuszające do aktywności psychicznej wymagającej logiki, rozpatrywania szczegółów, liczenia, czytania, przypominania, zwiększają aktywność lewej półkuli, a na dłuższą metę również jej sprawność i wydolność. Obustronne kontra zmienno-stronni Na ogół w dobrze poukładanej kiepele, obie półkule mózgowe współpracują ze sobą po przez ciało modzelowate w sposób zrównoważony i odpowiedni do potrzeb. Mózgi typowo męskie są bardziej zlateralizowane, czyli występuje w nich większa specjalizacja funkcji myślowych realizowanych tylko w jednej z półkul. Dzięki większej lateralizacji, mózgi typowo męskie mogą pracować jednocześnie nad większą ilością oddzielnych zadań niż mózgi typowo kobiece. Typowy mężczyzna potrafi kochać platonicznie „tę jedyną, ideał”, wzorowany na pamięci wyidealizowanego obrazu matki w lewej półkuli i jednocześnie stukać na boku inne panienki, za pomocą „popędu zdobywcy” w prawej półkuli. W mózgu typowo kobiecym obie półkule, współpracują między sobą o wiele lepiej ale i sztywniej niż w mózgu typowo męskim. Dzięki łączącemu je, grubszemu ciału modzelowatemu, mózgi typowo kobiece pracują na ogół jednocześnie obiema półkulami podczas większości procesów myślowych. Dzięki zespolonemu myśleniu obiema półkulami, typowa kobitka lewo-półkulowe wyrachowanie finansowe wobec chłopa, nie rozłącznie łączy z prawo-półkulowym zakochaniem do tego samego osobnika. Nie potrafi, zatem rozdzielić jego chwilowej przyjemności wielokrotnych skoków w bok, od własnego wyrachowanego przywiązania partnerskiego. Na szczęście, tylko 25% kobiet i 25% mężczyzn na świecie, nie zależnie od kultury i narodowości, wykazuje cech typowej kobiety i typowego mężczyzny. Spory udział, w populacji ludzkiej, kobiet nie całkiem kobiecych i mężczyzn nie zawsze męskich, czyni świat miłosnych podbojów znacznie bardziej ciekawym i urozmaiconym, w którym zawsze „swój znajdzie swego”. Niestety, w wyniku homofonicznej i zakłamanej ideologii wiadomej korporacji religijnego dusigroszostwa, największy „psychiczny ból”, w pobożnych związkach małżeńskich, powodowany jest, nie przystawaniem charakteru realnych partnerów do lansowanych w ramach wspomnianego dominującego światopoglądu, zaściankowych stereotypów męskich i kobiecych ról. Babska intuicja Dzięki łącznemu badaniu szczegółowych informacji logicznych, i analizie pozawerbalnych sygnałów emocjonalnych, realizowanemu równocześnie w obu półkulach typowego mózgu kobiecego, kobiety mają tzw. intuicję. Innymi słowy, u kobiet typowo kobiecych, za sprawność podejmowania trafnych wyborów odpowiada doskonała współpraca obu półkul mózgowych. W zakłamanych relacjach interpersonalnych i nie jasnych sytuacjach na odcinku amorów, mózg typowo kobiecy lepiej odsiewa fałsz od prawdy i podejmuje celniejsze decyzje. Dominujący wpływ na podejmowanie przemyślanych i nieupośledzonych emocjami racjonalnych decyzji u praworęcznych mężczyzn, (typowo męskich) – ma lewa półkula mózgowa. Esentia molestanta W praktyce technik manipulacji miłosnej i w fortelach uwodzicielskich; - kobiety starają się wywołać emocjonalną nad-aktywność męskiej prawej półkul mózgowej, - a mężczyźni starają się u kobiet zakłócić prawidłową aktywność oraz współpracę lewej i prawej kobiecej półkuli mózgowej. Kobiety i mężczyźni, posiłkują się przy tym sztuczkami pobudzającymi u podrywanych ofiar prymitywny układ limbiczny, który w mózgu ludzkim „odpowiada” za reakcje emocjonalne. Silne pobudzenie układu limbicznego prowadzi do tłumienia aktywności lewej półkuli mózgowej i rozbudzenia nada-aktywności prawej półkuli mózgowej, zarówno u kobiet jak i u mężczyzn. Ta sama metoda, powoduje więc, nieco odmienne reakcje fizjologiczne w mózgu kobiet niż w mózgu mężczyzny, ale ich pożądany w miłosnych manipulacjach skutek, jest „właściwy” u obu płci. Jerzuś Jerzysyn Cieślański Cz.II Dzika, agresywna zalotność to cecha współczesnych, przedsiębiorczych kobiet, czyli Kuguarzyc sztuki uwodzenia. Z rozmyślnym poniekąd sentymentem troszku zdań napiszę dla mych asertywnych byłych Towarzyszek. UWAGA Rozważane poniżej teorie i przypuszczenia, mogą wyzwolić u czytelników niepohamowaną emocjonalną motywację do wyłącznie teoretycznego zainteresowania się współczesnymi osiągnięciami w dziedzinie badań nad funkcjonowaniem mózgu. Dla tego, drapieżne Futrzaki, rzucające się na literaturę popularno-naukową, nie powinny zapominać o robótkach ręcznych i ćwiczeniach praktycznych na spotykanych wokół siebie chłopach licznych. Wstęp dla bystrych klemp Jak wspomniałem w I. cz. bajki, opanowanie sztuki przemyślanego i wyrafinowanego pobudzania lewej lub prawej półkuli mózgowej, mogłoby być przydatnym zjawiskiem w technologii podrywu a nawet w politycznym wywieraniu wpływu. Szczególnie dotyczy to oddziaływań (naturalnie uzdolnionych w sztuce uwodzenia) kobiet, wobec typowo męskich mężczyzn. Bo nie trzeba być mądrym jak prof. Cialdini, by docenić ciśnienie wpływu "lasek w mini". Jako, że komunikujące się ze sobą półkule mózgowe (lewa i prawa) pełnią odmienne (po części) funkcje myślowe, to nadmierne pobudzenie aktywność jednej z nich, może mieć pewien wpływ na ogólny stan psychiczny osoby uwodzonej. W związku z tym, teoretycznie, mogą się zmieniać; - specyfika percepcji i oceny bodźców zewnętrznych, - zachowania emocjonalne człowieka, - sposób oceny wiarygodności i atrakcyjność informacji o partnerach, - sprawność i skuteczność takiej oceny, - predyspozycje do określonej zachowań miłosnych, - preferencje w akceptacji określonego stylu „narracji” flirtu. O realności wspomnianych np. zmian percepcji, świadczy fakt, że panowie nie słyszący na prawe ucho mają problemy z językowym nadawaniem nazw i znaczeń słyszanym dźwiękom a głusi na lewe mają problem z oceną jakości muzycznej. Najprostszym „bodźcowaniem”, we wstępnej fazie polowanka (z nagonką) na kochanka, jest pobudzanie aktywności jego układu limnicznego odpowiadającego za podstawowe pierwotne reakcje emocjonalne takie jak; podniecenie seksualne, pożądanie, rywalizacja, ciekawość. Zapachy, gesty, mimika, westchnienia, obiecanki, macanki, wydłużona wymiana głębokich spojrzeń, synchronizacja ciał w tangu i taneczny kontakt krokowy, to typowa broń zaczepna każdej zdeterminowanej, walecznej dziewicy, żony, rozwódki oraz wdowy. Można do tego dorzucić jeszcze kilka wyrafinowanych sposobów wyzwalania pożądania ale to już pozostawiam inwencji szanownych pań. Silne reakcje emocjonalne zarówno pozytywne jak i negatywne, tłumią aktywność racjonalnej lewej półkuli mózgowej i upośledzają ogólną sprawność intelektualną, czyniąc z inteligentnego chłopa, ideał podatnego na wpływy, zadurzonego jełopa. Natomiast umiarkowane emocje pozytywne, mogą skłaniać ludzi do większej „bystrości” flirciarskiej oraz wzmożonej aktywności intelektualnej, również w innych dziedzinach życia. W związku z powyższym, aby stresujących chłopa zalotów, zbytnio „nie przeciągać” w czasie, pozwolę sobie na śmiałość aby zaapelować do pań: „Kobitki, idźcie na całość... napierając nań.” Transmisja „na krzyż” Bodźce zewnętrzne (kinestetyczno-czuciowe, wzrokowe, słuchowe) zasadniczo,(w większości), najpierw kierowane są do „przeciwległych” części mózgu. Zastrzeżenie, „zasadniczo, w większości” każe nam pamiętać, że obie półkule komunikują się ze sobą mniej lub bardziej zgodnie i skutecznie, po przez ciało modzelowate. Dane zebrane przez receptory naszych narządów wzroku, słuchu, dotyku, smaku docierają jako rozbudowane informacje do „wolno myślącej” kory mózgowej oraz jako bodźce uproszczone do szybko reagującego mózgu emocjonalnego, zwanego układem limbicznym. Część pewnych specyficznych bodźców może trafiać od razu, jednocześnie do obu półkul. Sygnały odebrane przez zmysł węchu, jako kategoria bodźców funkcjonalnie odmiennych od smaku, według badaczy mózgu najprawdopodobniej trafiają bezpośrednio do układu emocjonalnego. Ciekawy jest wpływ, (na ocenę i podejmowanie decyzji), drobnych różnic czasowych w kolejności docierania informacji i bodźców do poszczególnych części mózgu. Informacje zanalizowane w jednej półkuli, trafiają z pewnym minimalnym opóźnieniem do drugiej, co może mieć wpływ na proces i wyniki podejmowanych decyzji. Ponieważ lewa półkula analizuje informacje według nieco innych kryteriów logicznych niż prawa, to każda z półkul przesyła do drugiej półkuli zestaw informacji częściowo już sklasyfikowanych i „okrojonych z nadmiaru” według własnych filtrów. Teoretycznie, część informacji istotnych, dla analizy w jednej półkuli, mogłaby więc być utracona w skutek pierwotnego „przefiltrowania” ich w tej półkuli, do której trafiły w pierwszej kolejności. Powabna stronniczość Jak wspomniano, informacje i bodźce dochodzące z lewej strony ciała do systemu nerwowego, w większości docierają do (przeciwległej) prawej półkuli mózgowej, pobudzając ją do większej aktywności i głębszej tych bodźców analizy, uświadomionej lub nie. Bodźce z prawej strony pobudzają lewą, bardziej zdroworozsądkową i wyrachowaną półkulę mózgową. Wyrachowane kobitki powinny w podrywie ustawiać się od strony serca swej praworęcznej i typowo męskiej ofiary, tak aby trafiały do jego prawej półkuli mózgowej. Po to, chyba wymyślono seksowne tańce latynoskie, aby w towarzystwie, to prostackie wzajemne zamienianie się stronami uprawiane przy „podrywie na zimno”, ukryć pod pozorem zaplanowanego ruchu ciał. Rezolutny chłop, pragnący zachować trzeźwość oceny (jej rzeczywistej a nie urojonej) wartości walorów powabno-cielesnych, oczywiście tego unika i trzyma pannę „po prawicy”. Niestety, dla faceta, naiwnie pragnącego panować nad sprytniejszą psychiką uwodzonej typowej kobiety, nie da się określić strony, w której ona była by mu bardzie uległa. To fakt naukowo bezsprzeczny, że można mu jedynie doradzić niestety, pozycję, w której on sam jest mniej „zagrożony” i psychicznie bardziej bezpieczny, czyli przy lewym cycusiu kobiety. Natomiast kobiety mające charakterek typowo męski i dominujący, samemu będąc chłopem, warto już (z nadzieją na efekt pożądany oraz by nie stracić głowy), ustawiać ze swojej prawej strony, ale w sposób mało nachalny, a jeszcze lepiej, z pozoru „nie chcący”. Dla mniej kumatego, męskiego narodu, wspomnę tylko, że rezolutni panowie starają się nowo poznane babki, zawsze trzymać bardziej z przodu. Nawyk ten, dawania pierwszeństwa kobiecie, z natury bezpieczny i zdrowy, niestety był nadużywany przez męskich szowinistów w krajach Bliskiego Wschodu, zwłaszcza na polu minowym. Teoria sapkowska Niektórzy terapeuci twierdzą, że za pomocą oddychania jedną wybraną sapką można poprzez układ limbiczny wpływać na pobudzenie lewej lub prawej półkuli mózgowej i kształtować tym samym sposób radzenia sobie z emocjami, własnymi i cudzymi. Dla większej precyzji i skuteczności miłosnego bodźcowania mózgu metodami sapania, można dodatkowo używać określonych zapachów względnie specjalnych naturalnych, sztucznych i mieszanych kompozycji zapachowych. Wytwarzane przez nasz organizm zapachowe nośniki informacji chemicznej oddziaływające na układ limbiczny nazywamy ferromonami. Feromony, z tego powodu działają na nasze odruchy emocjonalne bez udziału naszej świadomości. Warto wiedzieć, że feromony, jako chemiczne nośniki informacji emocjonalnych na ogół nie są też świadomie rozpoznawane jako jakikolwiek zapach. Inaczej mówiąc, specyfika naszego węchu nie pozwala naszej świadomości na wczesne wykrycie obecności feromonów w naszym otoczeniu, tak aby się na ich działanie przygotować psychicznie. Feromony oprócz atrakcyjności seksualnej mogą nieść również inne informacje chemiczne, np.; - feromonowe pochodne testosteronu mogłyby wzbudzać w grupie instynkt rywalizacji, lub wymuszać intuicyjną hierarchię przywództwa, - pochodne estrogenów dopasowywać przyjazne relacje podporządkowania w grupie społecznej, - pochodne oksytocyny wzbudzać wzrost zaufania miedzy osobniczego, - pochodne norepinefryny wywoływać zbiorowe poczucie lęku a nawet panikę. Uwaga żart behawioralny! Co do feromonów atracyjności seksualnej, to wydzielane są najsilniej w miejscach silnie owłosionych a potliwych. Już starożytni prymitywni chłopi twierdzili zresztą, że trzy podstawowe (w uwodzeniu) zapachy wywodzą się z ch..., z p..., i z pod pachy. PZDR Jerzuś Jerzegosyn Cieślański




Wróć do tematów

Adres tej witryny: https://garwolin.istrefa.com

istrefa gmina Garwolin | istrefa powiat garwoliński | istrefa mazowieckie | istrefa Polska

Garwolin - miasto, gmina miejska, powiat garwoliński, województwo mazowieckie - portal lokalny
Kod pocztowy: 08-400


Info

  • Strona nie wymaga rejestracji ani logowania.
  • Każda nowa wypowiedź jest anonsowana na stronie głównej.

Szukaj...


Zgłoś problem...

Zgłoś problem techniczny związany z działaniem portalu.

Zgłoś problem