Sekrety miłości

Strona 1 z 4

Jerzy Cieślański GOŚĆ 07-10-09 14:35

Sekrety miłości. Dozwolone od lat 18. Aby rozruszać to forum potrzebny jest jakiś nośny temat do dyskusji. dla osób pełnych werwy, których od Internetu odgonić nie sposób, tzn. siedzących przy komputerze niemal bez przerwy. Zakochanych, nie zależnie od wieku, można chyba zaliczyć do takiej właśnie klasy aktywnych ludziów i człowieków Anatomia zadurzenia "od pierwszego wejrzenia" Czy można zakochać się od pierwszego wejrzenia? Oczywiście, że nie można, -chociaż na tzw. "pierwszy rzut oka" wydaje nam się to "ciałkiem" realne. (Jeśli ktoś uważa inaczej, proszę o dalsze wpisy, w formie, rzecz jasna, ma się rozumieć, żartobliwej.) Pomijam, przypadki ukartowane racjonalnie, kiedy jedna ze stron (lub obie) udają taki stan, w celu osiągnięcia spodziewanych korzyści w przyszłości, bliższej lub dalszej. Większość "faktycznie zakochanych" zna to pozorne uczucie, kiedy na widok obcej osoby nagle czujemy, że "to jest ten ktoś, na kogo czekaliśmy od urodzenia". Wyidealizowany wzorzec partnera Tak na prawdę jednak, nasz mózg, bez udziału naszej świadomości, po prostu, stwierdził wysoki stopień podobieństwa tej osoby do obrazu wyidealizowanego partnera seksualnego. Taki wzorzec każdy z nas podświadomie hoduje w sobie od wczesnego dzieciństwa. Większość specyficznych cech tego wyidealizowanego obiektu pożądania, dzieci czerpią "z obrazu" rodzica płci przeciwnej. Ściślej rzecz biorąc "z obrazu" matki biorą wzorce do poszukiwania, głównie typowo męscy młodzieńcy i dorośli mężczyźni, którzy są wzrokowcami i oceniają atrakcyjność partnerki po jej wyglądzie cielesnym. Uroda kobiet w oczach samców jest bowiem nieuświadomionym gwarantem sukcesu reprodukcyjnego, który pośrednio związany jest z doskonałością cielesną przez; zdrowie, młodość, płodność, i wysoką jakość genów. Natomiast typowo kobiece, młode kobiety, tworząc wyidealizowany wzorzec partnera, "biorą z rodzica płci przeciwnej" raczej więcej wzorców zapachowych i wzorców zachowań psychologicznych, niźli wyznaczników podobieństwa wizualnego. Wzorzec ten, wpływa na kobiece "preferencje wyborcze" podczas polowania na chłopa, zdecydowanie bardziej podświadomie u kobiet młodych, natomiast u kobiet dojrzałych ustępuje wzorcowi świadomego wyrachowania ekonomiczno-pragmatycznego. Poza tym, według seksuologów, kobiece kobitki, wbrew stereotypom męskiego szowinizmu, wybierają partnera znacznie bardziej racjonalnie i z wyrachowaniem o niebo większym, niźli mężczyźni. Ba, według naukowców, a wbrew ludowemu mitowi o nie kontrolowanej emocjonalności kobiet, to mężczyźni są bardziej ślepi, emocjonalni, romantyczni i naiwni w procesie zakochiwania się, - a nie kobiety. Panowie typowo męscy są bowiem z natury bardziej kochliwi i bardziej skłonni do odruchowych zachowań romantycznych a więc do; - szybkich, namiętnych numerków w windzie, - żarliwych uniesień miłosnych w biurowej łazience, - instynktownych zachowań emocjonalnych w tańcu, - nie przemyślanych odruchów obmacująco-pieszczących w tłoku miejskiej komunikacji, - nie rozumnych, ryzykownych i szalonych popisów na plaży, - agresji w przypadku odmowy stosunku "tuż przed", czyli "w ostatnim momencie". Pociągająca biegunowość płci mózgu W procesie zakochiwania, da się wyróżnić jeszcze jedną podświadomą prawidłowość wpływającą na wybór partnera seksualnego. Mózgi osób z przewagą cech męskich czują emocjonalnie romantyczny pociąg do mózgów osób z wyraźną przewagą cech kobiecych. Taki "rozkład jazdy pociągów" na ogół współgra z podświadomym upodobaniem do partnerów przypominających nam rodzica płci przeciwnej. W związkach tego typu, raczej nie zachodzi z wiekiem zmiana w hierarchii stadnej, czyli stale utrzymuje się w nich rozumnie zracjonalizowane, bo udawane i perfekcyjnie skrywane, owo pozorne podporządkowanie kobiecej kobiety męskiemu mężczyźnie. Naukowcy zajmujący się badaniem związków miłosnych twierdzą bowiem, że (niezależnie od intencji i wyobrażeń mężczyzn na temat zdobywania kobiecych serc), -to zawsze decyzję o ostatecznym zacieśnieniu znajomości ze skutkiem prokreacyjno-kopulacyjnym podejmuje kobieta. A nam mężczyznom tylko się wydaje, że jesteśmy panami sytuacji. Ciekawe, na ile powyższe wywody odzwierciedlają rywalizację prawdy naukowej ze skrywanymi osobniczymi uprzedzeniami, (przez męskich i kobiecych przedstawicieli świata nauki), względnie ich osobiste miłosne zawody z młodości? Tak, czy owak, radykalne środowiska feministyczne, w wypowiedziach swych dominujących (na styl typowo męski) przedstawicielek, pomijają milczeniem lub wręcz dyskredytują wszelkie badania nad różnicami w zachowaniach psychologicznych pomiędzy mężczyznami i kobietami. „Pół na pół” Natomiast "mózgi wykazujące zrównoważone połączeniem cech męskich i żeńskich", w trwałych związkach utrzymują się razem, raczej dzięki przesłankom intelektualnym tj. opartym na racjonalizmie, pragmatyce lub wyrachowaniu. Udział cech związanych z podobieństwem do rodzica płci przeciwnej odgrywa, w takim typie związków miłosnych mniejszą rolę w podejmowaniu decyzji o ostatecznym i ciaśniejszym zadzierzgnięciu pętli związku na szyi męskiego nieszczęśnika. Z upływem lat, może też dojść do przejęcia dominującej roli w związku przez kobietę, o ile nie dominuje ona w nim już od początku znajomości. Ona więc dożywa "złotych godów" w trwałym i nie rozerwalnym związku a on dogorywa, potulny ze strachu i wytresowanego pantoflem, - poczucia obowiązku. W tym dobieraniu się partnerów miłosnych, opartym na uzupełnianiu się cech płciowych męskiej i kobiecej strony, dużą rolę odgrywają również zapachowe nośniki informacji (jako zwierzęce narzędzie między-osobniczej, podświadomej i emocjonalnej, komunikacji), czyli ferromony. Starcza konwersja płci Mężczyźni starzejąc się, z reguły tracą część swych cech i zachowań typowo męskich na rzecz dziadkowo-kobiecej opiekuńczości. Analogicznie, kobiety z wiekiem pozornie mężnieją, by na starość wraz z nadejściem menopauzy stać się agresywnym złośnikiem wykazującym w samokontroli emocjonalnej istotne luki, -dla tego strach zostawiać z nimi wnuki. Innymi słowy, we wszelkich związkach miłosnych, z biegiem lat na ogół zachodzi proces częściowej, psychologicznej zamiany typowych ról płciowych. Może więc wystąpić zarówno względnie lepsze dopasowanie lub też, odwrotnie, zaburzenie i zerwanie; relacji i ról społecznych w takim związku uczuciowym, a związanych z oddziaływaniem na mózg ludzki hormonów płciowych. "Typowy, nie znaczy powszechny" Celem uniknięcia nieporozumień, należy się pewne wyjaśnienie kwestii zróżnicowania tzw. "płci mózgu" u kobiet i mężczyzn. Dość przystępnie opisuje te zagadnienia książka popularno naukowa pt. "Płeć mózgu" -Jessel, Muire. ....Według badań brytyjskich naukowców z początku lat 80-tych ubiegłego wieku, w całej populacji ludzkiej tylko 25% kobiet ma mózgi typowo kobiece i tylko 25% mężczyzn ma mózgi typowo męskie. Innymi słowy mózgi kobiet z tej grupy, wykazują przewagę "żeńskich" cech fizjologicznych i funkcjonalnych, a mózgi mężczyzn z tej grupy wykazują przewagę cech męskich. Co więcej, ponad 50% mężczyzn i ponad 50% kobiet zdaje się posiadać mózgi, które pod względem budowy i sposobu myślenia, można by określić jako mózgi będące połączeniem dwóch typów działania, czyli mózgi będące w połowie męskie a w połowie kobiece. Pozostałe dwadzieścia parę procent populacji kobiet i mężczyzn, wydaje się mieć mózgi o przewadze cech płci przeciwnej, która to przewaga może występować w różnych proporcjach tj.(tu poglądowo zmetaforyzuję to statystycznie) od 51% / 49% do 99% / 1%. Innymi słowy mózgi kobiet z tej grupy wykazują przewagę "męskich" cech fizjologicznych i funkcjonalnych, a mózgi mężczyzn z tej grupy wykazują przewagę cech żeńskich, (a rozkład statystyczny tych stosunków wykazuje obraz dość równomiernie rozrzuconych przedziałów proporcji męskości i kobiecości). Podsumowując Statystycznie rzecz biorąc, mózg typowo zgodny z własną płcią, (ucieleśnioną i określoną pierwszorzędnymi cechami płciowymi), a dokładniej pisząc; mózg z przewagą takich cech, zarówno u kobiet jak i u mężczyzn występuje w mniejszości, tj. w 25% populacji. Stąd obecnym wzorcem typowego mózgu ludzkiego, (w ujęciu statystycznym to ponad 50% populacji kobiet i mężczyzn) powinien być mózg o budowie wykazującej zrównoważoną mieszankę cech męskich i żeńskich, bliską stosunkowi (seksualnemu oczywiście) -pół na pół. Dla tego, w dyskusjach o płci będących źródłem wielu nieporozumień, termin typowy mężczyzna lub typowa kobieta może mieć w ujęciu statystycznym dwa różne znaczenia; - a) osoba z mózgiem, który wykazuje przewagę cech "płciowych" zgodnych z płcią ciała danego człowieka, (cecha 25% populacji ludzkiej) - lub, b) osoba z mózgiem o budowie pół-męskiej, pół-kobiecej, (cecha ponad 50% populacji). W świetle powyższych faktów naukowych medycznych i statystycznych, już same określenia typowy mężczyzna i typowa kobieta, wydają się być nieco rozmydlone....." Dobre streszczenie zagadnień związanych z odmiennościami psychologicznymi wynikającymi z różnic pomiędzy mózgiem "typowo kobiecym" a mózgiem "typowo męskim", znajdziecie w artykule Justyny Hofman-Wiśniewskiej pt. [url=[LINK] link; "Czy mózg ma płeć?"[/url] Przynajmniej jedna trzecia "uniwersalnych cech pożądanych partnera" zapisana jest w naszych genach odziedziczonych w procesie ewolucji, po innych gatunkach, czyli od ssaków stojących na niższym poziomie rozwoju ewolucyjnego. Tę "jedną/trzecią" preferencji stosowanych w ludzkich strategiach doboru partnera seksualnego, (niezależnych od tego, jakiego mieliśmy ojca lub matkę, i niezależnych od kręgu kulturowego w jakim zostaliśmy wychowani), opisał w książce pt. "Ewolucja pożądania. Jak ludzie dobierają się w pary." - Dawid.M Buss Bardzo często "gatunkowe preferencje doboru partnera, utrwalone w genach, uzupełniają się z matrymonialnymi wzorcami kulturowymi obowiązującymi w tym zakresie a przyswojonymi w okresie dorastania. Równie często jednak preferencje nabyte w danej kulturze społecznej mogą stać w sprzeczności z tymi ewolucyjnymi instynktami odziedziczonymi w genach i być przyczyną notorycznych konfliktów wewnętrznych danej osoby. Dla tego w pewnych aspektach funkcjonowania, tak różne bywają związki miłosne różnych ludzi i jednocześnie tak bardzo do siebie podobne i powtarzalne, w innych aspektach ludzkiego doświadczenia. Marek Karolkiewicz w artykule; [url=[LINK] link; "Eros i ściana śmierci"[/url] opisuje np. korzyści ewolucyjne i genetyczne dla gatunku ludzkiego wynikające z (kontrowersyjnych w naszej kulturze), związków młodszych kobiet ze starszymi mężczyznami. Ps. wszelkie żartobliwe uwagi i wesołe osobiste spostrzeżenia mile widziane. PZDR, Jerzy Cieślański syn Jerzego.

Ryba GOŚĆ 12-10-09 13:42

Jak kochać katoliczkęMiłość z katoliczką nie jest taka zła. Poza tym, w wysoce (95%) skatoliczonym kraju masz bogaty wybór partnerek, co najmniej w stosunku 100:5.Ponieważ większość prymitywnych mężczyzn to płciowi szowiniści, nie pewni swojej wartości, to bardzo im się podobają sojusze władzy z wszelkimi patriarchalnym systemami religii, promującymi dominację mężczyzny nad kobietą w sferze zarówno duchowej jak i materialnej. A współczesne kobiety ze względu na duży stopień zmężnienia charakteru nie szczytują zbyt chętnie w roli uległej owieczki. Uzdolniony manualnie, językowo i fallicznie ateista, walczący o równouprawnienie płci ma stąd duży handicap w konkurencji o względy dominujących katoliczek.Nikt cię nie zmusi do ślubu boś ateista. Zawsze powiesz że jesteś fanatykiem ateizmu i ślub byłby dla ciebie grzechem twojej "religii". Wszak księża twierdzą, że nie-wiara ateistów jest tylko innym rodzajem wiary. A każdy człowiek ma prawo by szanowano jego uczucia religijne, co zapisano w konstytucjach. Twoimi uczuciami niech będzie np. ateistyczny związek seksualny z kobietą dla osiągnięcia raju erotycznego w życiu ziemskim. Bo w naszej ateistycznej "religii", życia poza ziemskiego, po śmierci, nie ma.A jakież to ekumenizm-styczne, związek ateisty z katoliczką przy obustronnym porozumieniu chlubnym w miłosnym związku bez-ślubnym.CENNA TRWAŁOŚĆNie ma więc przymusu bycia razem na zawsze, który to przymus wygasza, hamuje i niszczy każde namiętne męskie uczucie do ukochanej kobiety.Nie możecie (a raczej na szczęście nie musicie) mieszkać razem, bo to jest "niewłaściwe”, czyli przeciwko zasadom tzw. katolickiej moralności.Tymczasem w brew pozorom, oddzielne mieszkanie sprzyja trwałości zakochania i jakości współżycia seksualnego. Spotykacie się tylko wtedy, kiedy oboje za sobą tęsknicie, kiedy jednocześnie macie dobre nastroje lub równoczesną ochotę na dziki upojny seks. Każde spotkanie kończy się więc, z obopólnym poczuciem samych zysków z miłosnego podboju, czyli bez dołujących strat, -nastroju.Kiedy nie jesteście razem, bo nie macie ochoty na wspólne obcowanie, to też nie jest czas stracony. Czujecie się wolni, mogąc jednocześnie przy powszechniej obecnie elektronicznej (telefony, Internet) dostępności komunikacyjnej wzajemnie się wspierać, kochać i uwodzić na odległość. Dzięki poznanym z poradników seksualnych technikom autoerotycznym i kremom długotrwale nawilżającym, możecie przez telefon lub komunikatory internetowe prowadzić wybujałe masturbacyjnie współżycie seksualne na odległość przy pełnym kontakcie wzrokowym i słuchowymPonieważ katoliczki wzbraniają się od używania hormonalnych środków antykoncepcyjnych, ich pociąg seksualny wykazuje większe ekstrema instynktownych zachowań erotycznych. Są one zdecydowanie bardziej namiętne i emocjonalne, w okresie dni płodnych i tuż przed wystąpieniem krwawienia miesięcznego.Dzięki temu można łatwo manipulować ich przywiązaniem do chłopa.Kompetencja uwodzenia zależy tylko od naszej sprawności w dawaniu rozkoszy seksualnej katoliczce w dni chutliwe oraz poczucia opieki i bezpieczeństwa w czasie kryzysu psychicznego związanego z krwawieniem miesięcznym.Natomiast wyzwolone kobiety stosujące regularnie nowoczesne hormonalne środki antykoncepcyjne nie wykazują gwałtownych zmian nastroju w różnych okresach 28 dniowego cyklu płodności. Spada też ich poziom uczuciowej namiętności, są więc bardziej niezależne od męskiej "pomocy" we wszystkich dziedzinach życia i rzyci.Nie musicie się zbyt często myć, bo dyskretny (sympatyczny) zapach androsteronu wydzielany z potem działa wybitnie pociągająco na rozmodlone madonny w okresie rui.Spora część katoliczek to sympatyczne (utajnione jak atrament ) ateistki, ujawniające się po odpowiednim potraktowaniu czynnikami fizyko-chemicznymi. Czasem tylko jeszcze tego nie wiedzą. My musimy je oświecić , że nie muszą rodzić rodzić dzieci, a by noc w noc przez rok cały intensywnie szczytowały.Notabene, nasienie męskie było stosowane jako atrament sympatyczny ujawniający się po podgrzaniu – George Mansfield Smith-Cumming, pierwszy szef brytyjskiej Tajnej Służby Wywiadowczej (SSB), zwykł mawiać "Każdy mężczyzna nosi przy sobie własne pióro."Najpierw rozeznaj się, czy ta jej ostentacyjna religijność nie jest sposobem na podrywanie zniewieściałych mężczyzn przebierających się w czarne seksowne kiecuszki. Może to tylko taki wyrobiony we wczesnej młodości nawyk osiągania przyjemnych i pożądanych przez kobiety celów materialnych i poczucia bycia czyjąś własnością?Może warto do miłosnych igraszek wypożyczyć z teatru księże ciuszki?Pozycja klęcząca jest normą w tym systemie religijnego wyzysku i ucisku, stąd znajduje zastosowanie w niektórych pozycjach seksualnych ułatwiających dominację mężczyzny nad kobietą. Poza tym pozycje tylne w trakcie stosunku seksualnego sprzyjają naturalnej regulacji poczęć.W tej pozycji nasienie wtryśnięte do pochwy spływa w stronę otworu szyjki macicy zwiększając statystyczne prawdopodobieństwo zapłodnienia.Penis penetruje pochwę bardzo głęboko uderzając na ogół żołędzią w szyjkę macicy co może być bolesne ale jednocześnie powoduje zwiększone wydzielanie oksytocyny.Oksytocyna to neuroprzekaźnik z grupy endorfin zwany przez seksuologów hormonem szczęścia.Wysoki poziom oksytocyny wzmaga odruchy przytulania i przywiązania do ukochanej osoby, tak jak matki do ssącego brodawki piersiowe dziecka. Zwiększa też zdolność mięśni macicy do intensywnych skurczów, tym samym orgazmy kobiety stają się o niebo doskonalsze i silniejsze.Ba, dzięki silnym skurczom macicy po forsownym stosunku od tyłu, przypadkowo zapłodnione w poprzednim miesiącu, niechciane jajo, zostaje najczęściej poronione i wydalone w trakcie zwykłego krwawienia pod koniec cyklu płodności, czyli w sposób naturalny.A więc katolicki nawyk "miłosnego przyklęku: pozwala uniknąć stosowania zakazanej przez Vatykan pigułki wczesnoporonnej RU***.Podsumowując; forsowny stosunek od tyłu, gdy kobieta w ekumeniczno-pobożnej, katolickiej pozycji na kolanach i z głową pochyloną w blisko-wschodnim pokłonie na poduszkę), może być zarówno czynnikiem zwiększającym głębokość doznań orgastycznych kobiety jak i naturalnym środkiem wczesnoporonnym.Zwłaszcza, że w tej pozycji piersi swobodnie dyndając ocierają się brodawkami o aksamitne podłoże miłosnej alkowy potęgując wydzielanie endorfin.Sprzyja to ogólnemu szczęściu i poczuciu bezpieczeństwa jakie daje panowanie nad boskimi żywiołami orgazmu kobiecego i niechcianych ciąż pozamałżeńskich.Nawet branie do buzi boskiego ciała od mężczyzny stojącego przed klęczącą kobietą i jedzenie mu z ręki, to sakramentalny standard osiągania szczęścia wewnętrznego i spokoju ducha w owej religii.Więc poddaj Ją miłosnej próbie i porzuć myśl o bliskim ślubie.Przyjdzie na to czas......jak śpiewała niegdyś Violetta Villas.

Niewierny Tmasz GOŚĆ 12-10-09 13:47

PORADY Z MARMOLADYPomóż wybrance serca ukończyć wydział psychologii lub specjalizację z psychiatrii na wydziale medycznym.Wśród ludzi z wyższym wykształceniem najwięcej pobożnych nawiedzeńców występuje po matematyce i fizyce a najmniej wśród psychologów i psychiatrów. Jak bóg da to na 85% to niewiasta normalnieje do poziomu świeckości zachodnioeuropejskiej po uzyskaniu dyplomu.Wiedza z zakresu nauk społecznych, seksuologii, psychologii zachowań ludzkich w społeczeństwie, znajomość mechanizmów manipulacji społecznej za pomocą metod szantażu emocjonalnego znakomicie zniechęca młodych ludzi do uzależniania się od religijnego sposobu na życie.Bardzo podatne na mistycyzm religijny są młode osoby, które nie identyfikują się z własną płciowością, osoby z nie leczonymi problemami natury psychologicznej i psychiatrycznej.Wytłumacz jej że nie ważna jest płeć lecz uczucie, więc pokochasz ją i jej przyjaciółki równie gorąco.Szczęściem trzeba się dzielić, ty masz serce jak stodoła a możliwości zagłębiania pali jak kafar (zwany też babą).Jeśli już koniecznie chce w coś wierzyć to podsuń jej taoistyczną jogę seksu albo tatrę hinduską, w której prosto do raju wiedzie wiernych praktyka intensywnego przeżywania orgazmów z ukochana osobą.Poza tym, mechanizmy zakochania baby w chłopie i chłopa w babie opierają się na podobnych reakcjach psychicznych ludzkiego układu nerwowego, co fanatyzm religijny.Bądź dla niej jednocześnie bogiem i ojcem a przerzuci na ciebie swoje nie spełnione a skrywane fantazje erotyczne, czytaj religijne, które dotąd lokowała w urojonym stworze, (schizofrenicznym, bo raz pobłażliwym a raz mściwy, o zapewne katolickiej proweniencji.Na miarę jej możliwości "bujania w obłokach" i własnych zdolności alpinistycznych nawiedzaj ją w snach i nocą w pokoju jak tzw. duch święty, pod postacią ptaszka gołąbka, gruchaj, gruchaj, gruchaj, nie martwiąc się o alimenty.Kup sobie na początek podręcznik masażu erotycznego. Dotyk, ocieranie, masaże, głaskanie i przytulanie całego ciała wzmagają wydzielanie oksytocyny odpowiedzialnej za trwałe (niemal narkotyczne) uzależnianie się głaskanej osoby od głaskającego człowieka.Podkarmiaj jej miłość do ciebie wyrobami czekoladowymi.W ogóle nie rozmawiaj z nią na drażliwe tematy religijne."O istnieniu boga nie ma dyskusji", bo tu jak dyskutować o czymś czego nie ma, bez skrępowania zdrowego rozsądku?Jeszcze by się wydało, że nie ma o czym gadać. Albo zjawią się barczyści panowie w białych kitlach i założą nam kaftanik bezpieczeństwa z rękawkami zawiązywanymi na plecach.Zamiast męczyć języki do jałowych dysput światopoglądowych, zakochani powinni zatrudnić je do wzajemnego czynienia sobie rozkoszy erotycznej.Nie krytykuj jej religijności wśród jej znajomych i nie przychylnych ci twoich kumpli, bo "życzliwi" jej zawsze doniosą i będziesz nadal żył w celibacie.Jeśli jest super laską, to wszystkich swoich kumpli możesz zaliczyć do klasy rywali.Nawet homoseksualiści zakochani w tobie, jeśli istnieją , będą chcieli zniechęcić ją do ciebie jako rywalkę do twego serca.Nigdy nie krytykuj jej rodziców, raczej w ostateczności powiedz, że" "się o nią martwią w sposób naturalnie rodzicielski i dla tego Ją przestrzegają przed związkiem z tobą".W myśl zasady konfliktu pokoleń, im jej Starzykowie będą bardziej przeciw, tym ona będzie bardziej za tobą.Jedzcie dużo jogurtów, kiszonej kapusty i ogórków, vitaminy C z rutyną, unikajcie produktów drożdżowych.Jesienią i zimą aby zapobiec depresji sezonowej SAD (drastycznie zaniżającej pociąg seksualny) wskazane jest przebywanie w pomieszczeniach silnie oświetlonych światłem naturalnym lub sztucznym oraz w miarę możliwości długie, przytulne i obmacywane spacery w świetle słonecznym.Aby odwieść się wzajemnie od jesienno-zimowych urojeń mistycznych i emocjonalnej huśtawki goniącej ludzi do kościołów łykajcie zapobiegawczo witaminy z grupy B-compositum, magnez z Vit.B6. Wasz Niewierny Tomasz

Tygrys GOŚĆ 12-10-09 14:11

Koci, kici łap, cip, czyli pół żartem pół serio, by dać odpór męskim fanaberiom.Czytajcie a będzie wam objawione.Będąc umotywowany ambicjonalnie szowinistycznymi wpisami Tmcia t i Rybiego, piszę aby prawdę o miłości zaordynować potrzebującym, odgórnie, oraz tak coby skrytym i prześmiewczym szargaczom niewieściej czci poszło w pięty.Utrzymujące się obecnie na terenie kraju wysokie stężenie grzybów Clasporium i Alternaria jest przyczyną odruchów alergicznych. Prezydenci bredzą, prawicowo-narodowe posły zachowują się w uchwałach jak ksenofobiczne osły a dojrzali zakochani kłócą się jak nadpobudliwe emocjonalnie nastolatki. Nadmierny stres wywołany pobudzeniem układu immunologicznego fatalnie oddziaływuje na układ nerwowy i samopoczucie w obszarze zachowań damsko-męskich. Nie uzasadniona faktami zazdrość skorelowana z jesiennym pobudzeniem seksualnym generuje wycieńczającą rywalizację prokreacyjną i agresję międzypłciową.Zeszło-tygodniowy temat afery hazardowej przycichł, ale zjawiska zazdrosnego strzępienia pyska nie, i wielu wielbicielom ciciusiów nadal zazdrość doskwiera.Jako typowy tygrys nie młody, ciut zniewieściały, bo z żywiołu wody, (inaczej, prawie staru grzyb spod znaku ryb), 47 przerąbanych lat, mam dla wsiech kotów garść cennych rad.W tym roku Wrzesień najgorszy jest ponoć dla ludziów spod znaku tygrysa, bo według chińskiego horoskopu tygrysy mają żelazne kaprysy i gumową konsekwencję. Co prawda według Kubusia puchatka brykanie to jest to co tygryski najbardziej lubią, ale niestety tylko u siebie bo u partnerów fffcale nie!Jest to typowe zachowanie samców ludzkich, które w szerzeniu swoich genów z natury dążą do poligami za jak najmniejszą cenę, gdzie duża ilość zapłodnionych jaj gwarantuje, że coś przeżyje przy względnie małych nakładach. Ludzka samiczka zawsze wie, że dziecko, które sama rodzi jest na pewno jej. Ale samczyk już nie, bo wystarczy chwila i obcy intruz zapyla. Stąd paranoiczna męska zazdrość o pojedyncze kontakty seksualne upatrzonej cizi z innymi tygrysami.Według badań seksuologów przytoczonych przez Robina Bakera'a w książce pt. "Wojny plemników", 20% dzieci na świecie, niezależnie od kręgu kulturowego, rodzi się z tzw."zdrady", więc chłopskie obawy i zazdrość są behawioralnie uzasadnione.Typowe kobitki, pomimo pozornej monogamiczności w kwesti poczęcia, ekscytuje targowisko różnorodności nasienia. Zaradna mamuśka wybiera więc na dawcę nasienia przygodnego i atrakcyjnego seksualnie samca a do wychowania i utrzymywania potomstwa kołuje sobie pracowitego, pobożnego piżdzielca, najlepiej z zasobnym potrfelem. Statystycznie, co piąty owoc Amora można by wyzwać mianem "bachora co nie miał farta", czyli benkarta.Jednak według znawców alkowy zdrada to była wtedy, gdy sołtys Niemcom wydał partyzantów a przygodny seks z koleżanką żony Anką i z Maryną w stodole na trasie pielgrzymki do Częstochowy, to tylko wolna miłość.Nawet według gospodarza Boryny, k****stwo to tylko ferma drobiu powyżej 30 tysięcy niosek.Według badaczy ludzkiej chuci to zawsze kobieta, w sposób dyskretny, ostatecznie wybiera i podejmuje decyzje o seksualnym "dopuszczeniu" faceta. Nam się tylko zdaje, że rządzimy światem i zdobywamy upatrzone kobiety, bo praktyczna prawda jest odmienna niestety. Z racji tej tajności, mało który samiec kmini, że my jesteśmy tylko, nieświadomymi damskiej manipulacji, popychadłami pochwowymi babskiego królewstwa, pardon, cesarstwa, i nie ma na to lekarstwa.Z natury wzwód (jak i związane z nim poczucie męskości) jest dosyć krótki, topimy, więc w piwie swe samcze smutki. Według technologów żywienia piwo zawiera fitoestrogeny z chmielu, czyli hormony żeńskie pochodzenia roślinnego. Fitoestrogeny obniżają ciśnienie więc jędrność penisa mogą upośledzić szalenie. W sytuacji zawodu miłosnego, każdemu chłopu z pod znaku tygrysa w żywiole wody według chińskiego horoskopu należy zabronić piwnego żłopu. Pochopne podchmielanie samczego organizmu w sytuacji konfliktu miłosnego, czyni z chłopa: emocjonalnie rozbujaną, płaczliwą, plotkarską, zazdrosną, mściwą i skłonną do zachowań typowo depresyjnych,- babę. I dla tego widzimy świat w negatywnych barwach.A przecież każda dowolna, wolna i wyzwolona kobitka, która (teoretycznie, czy praktycznie lub w urojeniach), bryknęła by na przygodny seks wakacyjny zagramanicę, nie unikając satysfakcjonującej kobiece potrzeby gratyfikacji, wraca do tego, wyzwolonego, którego kocha na stałe, i dla chtureho zafsze ma chcicę. Inaczej mówiąc, jak kto woli, dama kocha na prawdę jedynie swego ciciusia a tych innych ino tylko pi***oli.Stres wzbudzony dysonansem pomiędzy męskimi hasłami wyzwolenia seksualnego a kobiecą praktyką ich demokratyczno-równościowego wdrażania, wymaga zachowania godności osobizdej tudzież zaniechania piwnego szlochania. Wskazane jest zażywanie leczniczych dawek witaminy C, B-compositum, Magnezu z B6, kiszonej kapusty i ogórków, jogurtu naturalnego w ilościach dużo-litrażowych a unikanie produktów przemysłu drożdżowego.Na maniakalnie rozhuśtane problemy emeocjonalno-miłosne świetnie pomagają selektywne inhibitory wychwytu zwrotnego serotoniny (SSRI), zapisane np. na receptę przez lekarza pierwszego kontaktu. Przykładowo sertralina jako antydepresyjny SSRI zwalcza stany lękowe, minimalizuje zachowania obsesyjno-kompulsywne, zmniejsza agresję i tonizuje wszelkie negatywne odczucia emocjonalne, z zazdrością i chęcią zemsty włącznie.Uwaga.Sertralina to jedynie nazwa techniczna substancji czynnej, a gotowe produkty apteczne mają oczywiście inne, (swoje własne oryginalne, względnie analogowe) nazwy handlowe właściwe dla danego producenta i dystrybutora. Niestety, jako SSRI nowej generacji, sertralina nie powoduje już wzrostu gruczołów piersiowych i mlekotoku, mniam, mniam, ani u kobiet ani u mężczyzn. Dla tego jeśli jakiś ciciuś już pogodzi się ze swoją pańcią, to mleko i śmietankę do kawusi podawanej do łóżeczka musi kupić w sklepie osiedlowym. Co gorsza, takowej śmietanki do kawy nie da się też, natrzepać na podorędziu z kapucyna, bo sertralina, pardon, wręcz całkiem uniemożliwia wytrysk nasienia w wyniku samej masturbacji manualnej, czyli bez penetracji ukochanej pochwy i kontaktu organoleptycznego z ukochanym ciałkiem.PZDR, Tygrys co nie jednego wygryzł.Czytajcie a będzie wam objawione.

Darek GOŚĆ 12-10-09 14:48

Ja tam nigdy na podrywaniu "się nie znałem".Na ogół mi się zdawało, że Zło wybierałem mniejsze, więc parafianki, z którymi we młodości doznałem niebiańskich rozkoszy, po prostu, były poniżej 160cm wzrostu.Mogłem je nosić na rękach, no i nie groziło mi rozwalcowanie "na placek" w pozycjach hippicznych „na pleckach”, -oddających dominację w relacjach seksualnych, we władanie muskulatury kobiecych lędźwi.Zawsze, to kobitki, uwodziły mnie i ciągnęły do łóżka, bo piękny byłem, znaczy nie brzydki, -jako męska wróż(dż)ka. Praktyki nie mam żadnej, wszystko to teoria z książek. "Doświadczenia", jeśli już były, to nie były jednak ciałkiem złe, a jak brały do buzi to były nawet całkiem niezłe. Na psychice, tak jak na hippice erotycznej pobożnych kobiet też się nie znam, w zasadzie, bo nie mam psa i baby ujeżdżającej takowego też nigdy nie widziałem.Ale koleś mi poradził, coby się nie „sromać”, bo radość spełnienia zależy od tego kto, co i komu w danym momencie zasadzi, czyli wrazi. No, i dodał jeszcze, od niechcenia, że w ciążę też można zajść „z wrażenia”. Psa, chÓćby i na samotnej wyspie też nie ujeżdżałbym, prędzej bym go zjadł. To kobitki zawsze mnie "ujeżdżały", bo od "małego" jestem nie śmiały. Nawet nie opowiadam kawałów o policjantach.Ponieważ starać żem siem nie musiał, kobiet też właściwie nie "miałem", bo to kobiety miały Darusia.DARMOWE STOSUNKI PŁCIOWE.Wiadomo jednak, że w katolickim kraju, nawet pobożne kochanki za darmo nie dają. Są jednak na rozkochanie kobiet zmyślne sposoby różne, które dzięki takiej miłości dadzą ukochanemu „samarypańską”, darmową jałmużnę. Rozwiązań i metod jest wiele.Miłośnik darmowego seksu, nawet jak jest taki bardzie wsiowy, czyli country, da radę nauczyć się podstaw podrywu, recytując zasady poniższej mantry.Przestań myśleć o bogach bo oni nie istnieją, myśl o boginiach, "bo jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma". Przestań z nią ględzić o religii, zafascynuj ją dysputami o seksie i psychologii. Już samo niezdecydowanie, zaprawione szerokim omówieniem wszelkich dylematów, daje dowód kochance, że kochanek może mieć problemy z męskim podejmowaniem decyzji, jak „złoty rypek w szklance” co nie zna jej trzech zachcianek. Jeśli jesteś wrażliwy i nie ciągnąłeś koleżanek za włosy w przedszkolu, to pewnie „szwarcenegerem” nie zostaniesz już nigdy. Jeśli jesteś taki bardziej kobieco-wrażliwy, to najprawdopodobniej twoja Wybranka jest bardziej chłopięco-dominująca, bo ludzie na ogół dobierają się w związki na zasadzie uzupełniania się cech "psycho-seksualnych". Strzeż się "mężczyzn w czarnych sukniach z ambony", aby cię nie zaskoczyli od pleców strony.Przeczytaj poradnik "Płeć mózgu" -D.Jessel, A Moire lub "Mózg i płeć. O biologicznych różnicach między kobietami a mężczyznami"- Deborah Blum. Wiedza taka pozwoli ci zrozumieć jaki układ panuje pomiędzy tobą a „twoją Kobiałką” i prowadzić z nią dysputy, które będą Ją rajcować, bo kobitki uwielbiają ględzić na tematy związane z psychologią, zwłaszcza gdy przy tym pieścisz ich ciałko. Wypyszczając wiedzę z zakresu psychologii płci, zyskasz jej zaufanie lub przynajmniej wywołasz wrażenie, że jesteś tym jedynym, który może Ją zrozumieć, bo jesteś do Niej "podobny". Ludzie najczęściej lubią ufać ludziom podobnych do nich samych lub takich, którzy potrafią ich zrozumieć, bo myślą podobnie.Poza tym, jak najczęściej Ją przytulaj, głaskaj, masuj, pieść, muskaj, ocieraj, cmokaj , całuj poklepuj i dotykaj. Po orgazmie partnerki połóż ją na sobie i rozmasuj jej plecy a zwłaszcza mięśnie wokół kręgosłupa, najpierw silnie (ok. 10 minut) potem delikatnie "rozgłaskaj" pozostały ból skóry (20 minut) kończąc dzieło delikatnymi muśnięciami dłoni (5minut) po czubkach jej włosów na plecach. To uzależnia kobietę od kontaktu z twoim ciałem, na dłuższą metę. Upss, zgodnie z zasadą rywalizacji męskich jąder, tego sekretu tresury fląder (płaskich ryb), -ujawniać nie musiałem.Jeśli jeszcze nie uprawiacie pieszczot "oralno-genitalnych" (lub pettingu), że o pełnej penetracji nie wspomnę, to przynajmniej poznaj jakiś poradnik masażu erotycznego, bo oksytocyna jest wyzwalana również w trakcie przytulania, głaskania, uciskania i masażu.Najpierw jednak się upewnij się, czy wybranka nie traktuje cię jako zasłony dymnej, bo to częste zjawisko wśród "pobożnych" panien. Bo jak pobożna kobieta czuje pociąg do innych kobiet, to z pierwszym seksem pewnie poczekasz do ślubu kościelnego, i żadną siłą jej nie uwiedziesz na "hetero’iczny owoc zakazany".Jeśli jesteś jednak typowym samcem owłosionym na całym ciele, (musisz golić się dwa razy dziennie, i bicepsy rozrywają ci rękawy w koszulach), to prawdopodobnie Oblubienica jest typowo kobieca. W takim przypadku rób to co podsuwa twojemu mózgowi twój penis, bo na mielenie jęzorem po próżnicy szkoda czasu, (oczywiście z wyjątkiem pieszczot "oralno-genitalnych").Zamiast główkować o religijnych niuansach życia w czystości, weź się za poradniki seksualne. Jeśli już musi to być seks religijny, to polecam hinduską tantrę lub chińską jogę seksu. Te nurty filozoficzno-religijnej gimnastyki lędźwi, obiecują osiągnięcie życia wiecznego dzięki wysokiej sprawności seksualnej. Chińska sztuka kochania uczy facetów jak powstrzymywać wytrysk lub własny orgazm albo jedno i drugie. Dzięki takim umiejętnościom wielokrotnie doprowadzisz wybrankę do stanu szczęścia absolutnego, sam nie tracąc wigoru, czujności i informacyjnej szczelności. Sam daj kobiecie raj, jeśli nie chcesz aby sobie pomyślała, że jesteś chłop bez jaj.Jeśli będziesz zdolny doprowadzić ją do orgazmu w każdej sytuacji, to ci się podporządkuje, ujrzy w tobie boga i pana dającego rozkosz. Albowiem oksytocyna wydzielana w czasie orgazmu, czyni szczytujących partnerów bardziej ufnymi i skłonnymi do ugody, ustępstw, współpracy i gadatliwości.Naucz się palić papierosy, bo to pomaga znieść spokojnie wszystkie wścibskie pytania kobiece po stosunku. Kochanki dobrze wiedzą, że po orgazmie chłop jest uległy, łatwowierny i dla tego czynią rozpoznanie połączone z subtelnym szantażem emocjonalnym opartym na sugestii „poczucia wdzięczności za dymanie”. Wiem, wiem , prof. Zatoński ostrzegał dziś w tok-fm, że papieroskowe dymanie ni-kutyny osłabia „wolę bożą” u chłopca i dziewczyny , w ten czas gdy chędożą. Będę jednak bronił papieroska. Dymek po dymanku jest miłym rytuałem.Jak ktoś, w obawie przed rakiem, nie chce się wędzić, może ssać tabletki apteczne z nikotyną, lub po prostu żuć (nie rzuć) tytoń. Niektórym palaczom smutkiem zasnuwa liczko, sugestia jakoby nie miło było „całować się z taką popielniczką”. Błąd,- albowiem wiadomo, że kobiety doznają podniety , gdy czują w ustach wędzonej kiełbasy dymny swąd.Ze śmierdzących spraw, drażni mnie jedynie brak higieny krocza u pobożnych kobiet, i to tylko w trakcie stosunku od tyłu na pieska, dzięki czemu straciła mnie na zawsze pewna śnięta Tereska.Z rzeczy godnych polecenia polecaj sam siebie.I obiecuj bez przerwy, że jak się, pardon "w końcu" spotkacie, zerwiesz z niej odzienie i będzie wam jak w niebie.Darecki, czyli pies na kiecki.

Scout Muchomarek GOŚĆ 12-10-09 15:14

TANIE DMUCHANIEW darmowej miłości, wiele do wygrania ma facet co chińską zna sztukę kochania.Na lekcjach religii w temacie o grzechu słyszałem o groźnej "kontroli oddechu".Albowiem wiadomo, że streching lub joga chrześcijan pobożnych odciąga od boga.Mają też księża sporo racji, że chińskie przyprawy i dymek z kadzidła sprzyjają penetracji, i to nawet bez mydła.Gdy płucek objętość, w praktyce sprawdzałem, w pysk nieraz od kobiet pobożnych dostałem.Lecz za to mam w dłoniach wyczucie wymiaru, bom badał bez lęku krągłości ich wdzięków.A poza tym, legendę jak generał Walter, gdyż odważnie rozbrajałem każdy trudny Büstenhalter.Gdy człowiek pobożny jest nazbyt ostrożny, i jak śnięty w grobie trzyma łapy przy sobie, to zamiast "praktyki i wyczucia kształtu", dusi się w kieracie małżeńskiego autu.Nie potrzeba płatnych kursów, by móc opanować tajnik obsługi płuc, by rząd żądz móc wzmóc. Również technik wydłużania czasu trwania męskiego wzwodu i stosunku, nauczy się nawet buc. Nawet nie trzeba do tego partnerki, wystarczy powolna masturbacja przed lustrem i stosowny podręcznik męskich robótek ręcznych. Kontroli wytrysku podczas stosunku, można nauczyć się w miesiąc, bo nie potrzeba filozofii wschodu do wytrenowania mięśni brzucha, zwieraczy cewki moczowej i zwieraczy odbytu. Poza tym, przydaje się trochę znajomości fizjologii, pozwalającej kontrolą oddechu i ćwiczeniami gimnastycznymi tonizować nadmierne podniecenie seksualne wynikające z unikania wytrysków nasienia.Pobudzenie organizmu wiąże się między innymi ze zwiększeniem intensywności oddechu. W stanie snu, spoczynku i rozluźnienia organizmu oddech jest znacznie mniej wydajny objętościowo. Większość pomysłów licznych na naukę kontroli oddechu zakłada, że na zasadzie zależności "cielesno-psychicznej", zwrotnie sprzężonej, działa to również w drugą stronę i może mieć wpływ na pożądany stan psychiczny i inne skutki jakoby zdrowotne.Za pomocą szybkich i głębokich oddechów można wywołać w organizmie zjawisko hyperwentylacji. Może ono być groźne, a może być i przyjemne. Niemal, każdy kto nadmuchał w 10 minut, z pomocą własnych płuc; dwuosobowy gumowy turystyczny materac pneumatyczny mógł doświadczyć tego zjawiska. Takie forsowne oddychanie, któremu nie towarzyszy odpowiedni wysiłek fizyczny lub psychiczny zużywający tlen i wytwarzający dwutlenek węgla prowadzi do sztucznego, nie naturalnego zakłócenia stosunku O do CO2 (tj. stosunku tlenu do dwutlenku węgla), zawartych w krwi.DMUCHAJCIE NA "ZIMNE", ILE WLEZIEA jak miło uprawia się seks po takim nadmuchaniu materaca. Kobiety wspominają takie szczytowanie jak; dłuuuugi, miłosny odlot. Oczywiście, jest to jedyny wyjątek, kiedy na biwaku pod namiotem, czyli w celu owego zwiększenia doznań miłosnychi, materac powinna nadmuchać oziębła kobieta, -która "nabiera ognia", zaraz potem. Jak mawia młody baca, wrodzona oziębłość i monogamiczność kobiet to mit, po nadmuchaniu takiego pneumatycznego materacyka.Faceci, którzy i tak są nadmiernie pobudliwi i "szybko wytryskowi", aby być długo-dystansowo do stosunków zdolni, powinni trenować wstrzymywanie oddechu i "oddech susła", czyli baaaaardzo powolny. Chociaż, są wyjątki i nie na wszystkich ekspresowych kochanków, działają takie gusła. Pamiętaj, chłopie pragnący glorii superkochanka i wywołanych z twoim udziałem orgazmów ukochanej kobiety, strzelających jak świetlna raca, aby zawsze, i na pewno, (tak, tak,) zapomnieć zabrać pod namiot pompki do materaca. Po pierwszym udanym eksperymencie dmuchano-orgazmowym, dalsze wożenie pompki, oraz oralny kontakt ze słonym, owłosionym rybio-wilgotnym "bobrem" macie na pewno "z głowy", bo mądre niewiasty wiedzą, co dla gry wstępnej jest "naprawdę dobre". Niestety, w sztuce kochania ogromne nam przynoszą straty, rozpowszechnione na pielgrzymkach do Częstochowy, izolacyjne gąbki-sypialne nie wymagające dmuchania, znane pod nazwą; "carrymaty".HYPERWENTYLACJAMówiąc inaczej, w hyperwentylacji mniejsza ilość dwutlenku węgla jest produkowana, niż wydychana. Spadek poziomu CO2 we krwi stymuluje organizm do wielu reakcji fizjologicznych obserwowanych i odczuwanych pod takimi postaciami, jak:- krótki oddech,- palpitacja,- tachykardia,- arytmia,- zawroty głowy,- drżenie kończyn,- duszności,- bóle w klatce piersiowej,- mrowienie skóry.Im bardziej obniży się zawartość CO2 we krwi podczas hyperwentylacji, tym silniejsze będą następujące w wyniku tego procesu, objawy wymienione powyżej. Ponieważ fizjologiczne objawy w czasie hyperwentylacji, przypominają zjawiska występujące w zespole paniki (Panic syndrom), istnieją poglądy, że hyperwentylacja może prowokować występowanie towarzyszących mu napadów duszności. Na przykład tzw. fizjologiczna teoria oddechowa, zakładająca występowanie dysfunkcji układu oddechowego prowadzi do wniosków sugerujących, że pewne substancje lub czynniki psycho-fizyczne prowokują napad paniki, przez stymulację układu oddechowego. Według teorii hyperwentylacyjnej, pacjenci pod wpływem stresu lub lęku nasilają głębokość i częstotliwość oddychania i wykazują wszystkie pełne objawy napadu paniki.Pacjentom zaleca się naukę oddychania w sposób powolny, wydłużający przerwy pomiędzy wdechem a wydechem, czyli zwiększający relaksację (rozluźnienie) oraz zapobiegający hyperwentylacji.Leczenie "apteczne" polega na stosowaniu leków przeciwlękowych (aprazolam, temazepam, buspiron) i antydepresyjnych (mianseryna, fluroxamina, imipramina).Powyższa teoria medyczna, ze zrozumiałych względów perswazyjnych, jest bardzo chętnie wykorzystywana również we wszelkiego typu działaniach reklamujących zarobkowe formy propagowania "gimnastyki sapania", połączonej bardziej z religijnymi zabobonami, niźli z medycznymi klinikami. Aczkolwiek byle kursy ćwiczenia oddechu, prowadzone bez nadzoru lekarza, to według wielu specjalistów, coś co zdrowy rozsądek obraża.KOCHAMY PODOBIEŃSTWADostosowanie rytmu oddechu do partnera powoduje podświadome i fizjoligiczne poczucie podobieństwa w prymitywnych częściach ludzkiego mózgu odpowiedzialnych za zachowania emocjonalne. Podobno pary zakochane w sobie oddychają w tym samym tempie, i chyba jest w tym coś, ale każdy łoś musi sam to sprawdzić na swojej własnej klempie. Lubimy ludzi podobnych do nas samych i jakoś tak się dzieje, że jeśli przynajmniej nam się wydaje, że jakiekolwiek podobieństwo istnieje, to bardziej tym ludziom ufamy. Poza tym, tego typu zestrojenie partnerów w oddychaniu, sprzyja równoczesnemu szczytowaniu. Najłatwiej rytm oddechu dostosowywać w trakcie wspólnego zasypiania, kiedy leżąc na boku, chłop przytula się do baby na tzw. łyżeczkę, dopasowując "wklęsłości do wypukłości". Takie wspólne leżenie, zwłaszcza na boku prawym, zalecane jest wielce, bo rozluźnione w czasie snu mięśnie, płuca i wnętrzności mniej uciskają serce. Materac powinien być odpowiednio miękki aby podczas leżenia na boku ugniatane ciałka i wystające kości nie czuły udręki z powodu twardości. Dla tego chyba nie odkryję słońca, i nie zaskoczę Was, jeśli powiem, że materac "dmuchamy nie do końca" i należy pompującą kobietę przystopować "na czas".Przyjemnego dmuchania, -tak aby partnerce rozkosz, od wydzielanej po orgazmie oksytocyny, rozeszła się po całym ciele.Sczęść w łoże druchny i druchowie.

Cafe Klimaty GOŚĆ 21-01-10 14:25

Koncert Walentynkowy w Klimatach Klub Cafe Klimaty zaprasza 14 lutego 2010 na koncert walentynkowy. Tym razem na scenie zagra PyskatyPrzedsprzedaż biletów: singiel 10 zł, Para Walentynkowa Ona I On Pakiet 2bilety=18złW dniu koncertu wszystkie bilety po 13złIlość miejsc ograniczona!!!Cafe Klimaty ul.Targowa 2 Garwolin tel:25 6823967

Asdq GOŚĆ 04-12-10 16:55

Autor: n/a 12-10-2009 14:14:49TANIE DMUCHANIEW darmowej miłości, wiele do wygrania ma facet co chińską zna sztukę kochania.Na lekcjach religii w temacie o grzechu słyszałem o groźnej "kontroli oddechu".Albowiem wiadomo, że streching lub joga chrześcijan pobożnych odciąga od boga.Mają też księża sporo racji, że chińskie przyprawy i dymek z kadzidła sprzyjają penetracji, i to nawet bez mydła.Gdy płucek objętość, w praktyce sprawdzałem, w pysk nieraz od kobiet pobożnych dostałem.Lecz za to mam w dłoniach wyczucie wymiaru, bom badał bez lęku krągłości ich wdzięków.A poza tym, legendę jak generał Walter, gdyż odważnie rozbrajałem każdy trudny Büstenhalter.Gdy człowiek pobożny jest nazbyt ostrożny, i jak śnięty w grobie trzyma łapy przy sobie, to zamiast "praktyki i wyczucia kształtu", dusi się w kieracie małżeńskiego autu.Nie potrzeba płatnych kursów, by móc opanować tajnik obsługi płuc, by rząd żądz móc wzmóc. Również technik wydłużania czasu trwania męskiego wzwodu i stosunku, nauczy się nawet buc. Nawet nie trzeba do tego partnerki, wystarczy powolna masturbacja przed lustrem i stosowny podręcznik męskich robótek ręcznych. Kontroli wytrysku podczas stosunku, można nauczyć się w miesiąc, bo nie potrzeba filozofii wschodu do wytrenowania mięśni brzucha, zwieraczy cewki moczowej i zwieraczy odbytu. Poza tym, przydaje się trochę znajomości fizjologii, pozwalającej kontrolą oddechu i ćwiczeniami gimnastycznymi tonizować nadmierne podniecenie seksualne wynikające z unikania wytrysków nasienia.Pobudzenie organizmu wiąże się między innymi ze zwiększeniem intensywności oddechu. W stanie snu, spoczynku i rozluźnienia organizmu oddech jest znacznie mniej wydajny objętościowo. Większość pomysłów licznych na naukę kontroli oddechu zakłada, że na zasadzie zależności "cielesno-psychicznej", zwrotnie sprzężonej, działa to również w drugą stronę i może mieć wpływ na pożądany stan psychiczny i inne skutki jakoby zdrowotne.Za pomocą szybkich i głębokich oddechów można wywołać w organizmie zjawisko hyperwentylacji. Może ono być groźne, a może być i przyjemne. Niemal, każdy kto nadmuchał w 10 minut, z pomocą własnych płuc; dwuosobowy gumowy turystyczny materac pneumatyczny mógł doświadczyć tego zjawiska. Takie forsowne oddychanie, któremu nie towarzyszy odpowiedni wysiłek fizyczny lub psychiczny zużywający tlen i wytwarzający dwutlenek węgla prowadzi do sztucznego, nie naturalnego zakłócenia stosunku O do CO2 (tj. stosunku tlenu do dwutlenku węgla), zawartych w krwi.DMUCHAJCIE NA "ZIMNE", ILE WLEZIEA jak miło uprawia się seks po takim nadmuchaniu materaca. Kobiety wspominają takie szczytowanie jak; dłuuuugi, miłosny odlot. Oczywiście, jest to jedyny wyjątek, kiedy na biwaku pod namiotem, czyli w celu owego zwiększenia doznań miłosnychi, materac powinna nadmuchać oziębła kobieta, -która "nabiera ognia", zaraz potem. Jak mawia młody baca, wrodzona oziębłość i monogamiczność kobiet to mit, po nadmuchaniu takiego pneumatycznego materacyka.Faceci, którzy i tak są nadmiernie pobudliwi i "szybko wytryskowi", aby być długo-dystansowo do stosunków zdolni, powinni trenować wstrzymywanie oddechu i "oddech susła", czyli baaaaardzo powolny. Chociaż, są wyjątki i nie na wszystkich ekspresowych kochanków, działają takie gusła. Pamiętaj, chłopie pragnący glorii superkochanka i wywołanych z twoim udziałem orgazmów ukochanej kobiety, strzelających jak świetlna raca, aby zawsze, i na pewno, (tak, tak,) zapomnieć zabrać pod namiot pompki do materaca. Po pierwszym udanym eksperymencie dmuchano-orgazmowym, dalsze wożenie pompki, oraz oralny kontakt ze słonym, owłosionym rybio-wilgotnym "bobrem" macie na pewno "z głowy", bo mądre niewiasty wiedzą, co dla gry wstępnej jest "naprawdę dobre". Niestety, w sztuce kochania ogromne nam przynoszą straty, rozpowszechnione na pielgrzymkach do Częstochowy, izolacyjne gąbki-sypialne nie wymagające dmuchania, znane pod nazwą; "carrymaty".HYPERWENTYLACJAMówiąc inaczej, w hyperwentylacji mniejsza ilość dwutlenku węgla jest produkowana, niż wydychana. Spadek poziomu CO2 we krwi stymuluje organizm do wielu reakcji fizjologicznych obserwowanych i odczuwanych pod takimi postaciami, jak:- krótki oddech,- palpitacja,- tachykardia,- arytmia,- zawroty głowy,- drżenie kończyn,- duszności,- bóle w klatce piersiowej,- mrowienie skóry.Im bardziej obniży się zawartość CO2 we krwi podczas hyperwentylacji, tym silniejsze będą następujące w wyniku tego procesu, objawy wymienione powyżej. Ponieważ fizjologiczne objawy w czasie hyperwentylacji, przypominają zjawiska występujące w zespole paniki (Panic syndrom), istnieją poglądy, że hyperwentylacja może prowokować występowanie towarzyszących mu napadów duszności. Na przykład tzw. fizjologiczna teoria oddechowa, zakładająca występowanie dysfunkcji układu oddechowego prowadzi do wniosków sugerujących, że pewne substancje lub czynniki psycho-fizyczne prowokują napad paniki, przez stymulację układu oddechowego. Według teorii hyperwentylacyjnej, pacjenci pod wpływem stresu lub lęku nasilają głębokość i częstotliwość oddychania i wykazują wszystkie pełne objawy napadu paniki.Pacjentom zaleca się naukę oddychania w sposób powolny, wydłużający przerwy pomiędzy wdechem a wydechem, czyli zwiększający relaksację (rozluźnienie) oraz zapobiegający hyperwentylacji.Leczenie "apteczne" polega na stosowaniu leków przeciwlękowych (aprazolam, temazepam, buspiron) i antydepresyjnych (mianseryna, fluroxamina, imipramina).Powyższa teoria medyczna, ze zrozumiałych względów perswazyjnych, jest bardzo chętnie wykorzystywana również we wszelkiego typu działaniach reklamujących zarobkowe formy propagowania "gimnastyki sapania", połączonej bardziej z religijnymi zabobonami, niźli z medycznymi klinikami. Aczkolwiek byle kursy ćwiczenia oddechu, prowadzone bez nadzoru lekarza, to według wielu specjalistów, coś co zdrowy rozsądek obraża.KOCHAMY PODOBIEŃSTWADostosowanie rytmu oddechu do partnera powoduje podświadome i fizjoligiczne poczucie podobieństwa w prymitywnych częściach ludzkiego mózgu odpowiedzialnych za zachowania emocjonalne. Podobno pary zakochane w sobie oddychają w tym samym tempie, i chyba jest w tym coś, ale każdy łoś musi sam to sprawdzić na swojej własnej klempie. Lubimy ludzi podobnych do nas samych i jakoś tak się dzieje, że jeśli przynajmniej nam się wydaje, że jakiekolwiek podobieństwo istnieje, to bardziej tym ludziom ufamy. Poza tym, tego typu zestrojenie partnerów w oddychaniu, sprzyja równoczesnemu szczytowaniu. Najłatwiej rytm oddechu dostosowywać w trakcie wspólnego zasypiania, kiedy leżąc na boku, chłop przytula się do baby na tzw. łyżeczkę, dopasowując "wklęsłości do wypukłości". Takie wspólne leżenie, zwłaszcza na boku prawym, zalecane jest wielce, bo rozluźnione w czasie snu mięśnie, płuca i wnętrzności mniej uciskają serce. Materac powinien być odpowiednio miękki aby podczas leżenia na boku ugniatane ciałka i wystające kości nie czuły udręki z powodu twardości. Dla tego chyba nie odkryję słońca, i nie zaskoczę Was, jeśli powiem, że materac "dmuchamy nie do końca" i należy pompującą kobietę przystopować "na czas".Przyjemnego dmuchania, -tak aby partnerce rozkosz, od wydzielanej po orgazmie oksytocyny, rozeszła się po całym ciele.Sczęść w łoże druchny i druchowie.

Róża Rozdziewiczona GOŚĆ 27-04-11 15:39


To jest dopiero czadowa stronka. Chłopaki maja zajebisty spicz.[LINK]
na stronie Rozdziewiczalni Róż. Cieszymy się, że do nas trafiłaś.
Jesteśmy po to, by towarzyszyć Ci i wspierać Cię w jednym z bardziej
znaczących doświadczeń życiowych, które zdarza się w życiu tylko jeden
raz…
Większość ludzi utożsamia dziewictwo z brakiem doświadczenia
penetracji seksualnej. My nie trzymamy się tej biologicznej definicji,
bo wiemy, że każda kobieta posiada swoją osobistą granicę. My szanujemy
tą granicę. Dlatego pozwalamy każdej kobiecie rozumieć dziewictwo oraz
jego utratę w jedyny dla niej, niepowtarzalny sposób.
Dziewictwo to nie tylko „stan” , w jakim znajduje się ciało danej
kobiety. Temat ten ma znaczenie społeczne, pojawia się niemalże w każdej
kulturze, miejscu i czasie. Wokół niego odnaleźć można różnego rodzaju
nakazy i zakazy. Te zakazy i nakazy nierzadko pozostają w Tobie,
kształtują Twoje myśli i uczucia, Twój stosunek do ciała i jego potrzeb.
Mówią co jest „czyste” a co nie. Dyktują Ci w jaki sposób „chronić”
Twoje dziewictwo, komu je „oddać”, kiedy oraz pod jakimi warunkami. W
wielu przypadkach nie dają nam wyboru… Czasem powodują wewnętrzną
presję… Czasem generują wstyd i poczucie winy…
Wiemy,
że utrata dziewictwa jest znaczącym i ważnym doświadczeniem życiowym.
Dla wielu kobiet wyznacza przejście do nowego etapu życiowego. Niektóre
łączą go z dojrzałością. Dla wielu oznacza stanie się prawdziwą lub w
pełni kobietą. Często towarzyszą mu wielkie emocje takie jak ekscytacja
czy lęk. Nie zawsze życie stwarza odpowiednie warunki, by oddać
dziewictwo w sposób, jaki byś chciała. Często nie ma w około właściwych
osób, które umożliwiłyby Tobie przejście przez tą furtkę w sposób, w
jaki pragniesz. Czasem Twój wymarzony sposób może zupełnie nie pokrywać
się z realnymi możliwościami otaczającej rzeczywistości. Powstaliśmy po
to, by pomóc Ci zrealizować Twoje marzenie dokładnie tak, jak byś
chciała. Powstaliśmy, byś mogła zakwitnąć w sposób, w jaki pragniesz.

Ministrant GOŚĆ 10-05-11 17:34


CELIBAT- gdy pożądliwość akumulowania panom w czarcich
kieckach zabrania jawnego dowcipkowania.

 

W feudalnych korporacjach religijnego biznesu bezżenność
duchownych (po łacinie: celibat) jest obligatoryjnie wymagana do uprawiania
lukratywnej profesji kapłana. Ta tradycja przejęta jakoby z mitologii sekty
Jerzusia, a jakże by inaczej, jednolito-płciowej (czyli po łacinie homosexus) w
zamyśle miała prawdopodobnie zabezpieczać kościelne korzyści spadkowe. I
semantycznie rzecz biorąc, wbrew teologii bachanalno-moralnej, nie oznaczała i
nie oznacza wcale ascezy seksualnej. Czy to dowcipnej, czy analnej czy też
oralno genitalnej. To powszechne przekłamanie raczej, niźli interpretacyjny
błąd, wynika stąd, że propaganda pobożnej przedsiębiorczości np. krk, głosi jakoby
tłumienie dowcipnej seksualności miało być boskim świadectwem kapłańskiej
wyjątkowości. Dopiru gdy przy babie zamiast wzwodu wała zesflaczała kicha, to
się w tym zawodzie posuwa na mnicha. Chili gdy chłop w seksie  waginy unika to mu ordynują śluby zakonnika.
Choć, moim zdaniem, prawda to cienka, kiedy ją głoszą chłopy w sukienkach. I
znacznie było by wiarygodniej, gdyby ich jądra, skrywały spodnie.

Gdyby tak, nad wyjątkowo sprzecznymi zawiłościami
powyższemi, w temacie pobożnej kopulacji ruszyć głową, to religia nabiera cech
wyparcia i racjonalizacji objawów schizofrenii w aureoli młodzieńczych
problemów z identyfikacją płciową.

 

Tymczasem, według licznych badaczy pisma, (np. Hubertus
Mynarek- w opracowaniu pt. “Jezus i kobiety” ISBN83-85732-23-2), jego daleka od
bachanalnej abstynencji sekta była raczej wędrową komuną miłosną z osobistym
haremem, niźli kółkiem turystycznym eunuchów zakochanych w zręczności  prestydigitatora i jego cudatfurczych
paluchów.

Ewangelia Łukasza (8, 1-3) “Następnie wędrował przez miasta
i wsie, nauczając i głosząc ewangelię o królestwie bożym. A było z nim dwunastu
oraz kilka kobiet, które uwolnił od złych duchów i od słabości: Maria z
Magdalii, którą opuściło siedem złych duchów; Joanna żona Chuzy, zarządcy u
Heroda, Zuzanna i wiele innych, które mu usługiwały ze swego mienia”.

 

Według takiej interpretacji, szafaż miłości mógł żyć z
pieniędzy zamożnych młodzieńców i kobiet, uwiedzionych przez niego z bogatych
domów. Zapewne wielu żydowskich mężów, których kobiety raczył “pożyczyć”, kiedy
w gościnie u nich bawił, mogło z zazdrości śmierci mu życzyć i go oskarżać, że
ich oszwabił. Być może, wabił miłośników swych, teologią wyzwolenia stosunków
seksualnych, hinduistyczną z pochodzenia, a rewolucyjną i obrazoburczą w
czasach starożytnego judaizmu. 
Prawdopodobnie opartą na tantrycznej kulturze osiągania szczęścia
wiecznego przez wielokrotny i bezwytryskowy orgazm podporządkowany jedności
najwyższej trójcy bóstw; Brahmy, Siwy, Wisznu. Możliwe, że głosił wizję
k****stwa bożego i jak Gerwazy kropidłem, zwilżając tyłki pupili mydłem sekrety
seksu zdradzał, from “The Alchemy of Ecstasy”, - którą to pozycję biblii
erotycznej wschodu, na język polski przetłumaczył Jacek Sieradzan, dla  szczęścia papanarodu.

 

Dalekowschodnie związki tej sekty tłumaczyły by późniejsze
doniesienia o dalszym szczęśliwym pożyciu z kobietami, wykupionego i zbiegłego
zabawowiciela w Kaszmirze, po jego domniemanej śmierci i imputowanym mu
zmartwychwstaniu. Na całe szczęście nie było jeszcze wówczas internetu, telewizji
satelitarnej i podróży w czasie. Bo gdyby się dowiedział, co nowożytni Grecy,
Rzymianie, wreszcie cudowna papa z Polski, zrobili w inkorporacyjnej
propagandzie religijnej z jego słowami, schlag by go trafił przedwcześnie. A
może żyłby nadal długo, szczęśliwie i bez zawału, bo w posuniętym wieku i tak
mu już wszystko zwisało?

 

Totalitarna władza religijnego imperium rzymskiego
wprowadziła celibat dopiero po ponad 400 latach, (czyli 16 pokoleniach) od
domniemanej śmierci mistycznego założyciela tego kultu.  Po czterech wiekach, przypisywanie mu ascezy
seksualnej, w świecie powszechnego analfabetyzmu i chrześcijańskiej izolacji
informacyjnej, nikomu z łatwowiernych wiernych już nie mogło wydawać się
historycznym fałszem i fizjologiczną durnotą. Ale dla czego w 21 wieku, miliony
naiwniaków z wyższym wykształceniem posługujące się internetem, promami
kosmicznymi i osiągnięciami inżynierii genetycznej, nadal wierzą w to samo?
Abstrahując od niereformowalnych sympatyków PiS'u, współczesna psychiatria ma u
nas przed sobą szerokie pole do popisu.

 W praktyce ekonomii
religijnego biznesu, celibat nie groził podziałem majątku, (wyczesanego przy
strzyżeniu owiec i baranów przez juhasów imperium pana bozi), z potencjalnymi
rodzinami żonatych i dzieciatych kapłanów.

 

Tłumienie popędu seksualnego, z natury odpowiada raczej za
szereg urelignijnionych obsesji seksualnych kleru, niźli za jego jakąkolwiek
pozytywną wyjątkowość moralną. Tak przynajmniej dowodzą psychiatrzy prowadzący
terapię pociągu wykolejonych konduktorów duchowych. Bo na skutek tłumienia
"tęsknoty do miejsca urodzenia", czyli zwanego wolą bożą, pożądania
do życia poczynania z woli bożej, sumienie pasterza pośród bezbronnych owieczek
ohydnie znarowić się może. Niestety, dzięki teologii umyślnego zaprzeczania
prawdzie biologicznej, ofiary pedofilii na całym świecie skarżą księży coraz
liczniej.

 

Pomiędzy zniewieściałymi greckimi filozofami, którzy spisali
promocyjne bajki o sekcie Jerzusia, homoseksualne posiadanie uczniów przez
mistrzów było warunkiem erekcji, konserwacji i konsekracji wybitnych uzdolnień
intelektualnych. Pośród żądnych ciotecznej miłości rzymskich dostojników,
którzy tę sektę miłościwie wspierali miast zwalczać, za jej tolerancyjną wizję
poza ślubnych stosunków z królem niebieskim, posiadanie mężów przez mężów było
nad wyraz popularne i nobilitujące.

 

W ówczesnym mniemaniu wannuswtykańskiej propagandy prawd
objawionych bezżeństwo w stanie kapłańskim to 
nic innego jak łaska urzędowego nie mania żony. Gdyby ktoś we w tej
wierze umocnić się chciał, to tautologicznie napomnę, że odpowiednio;
miałżeństwo byłoby wtedy gdyby chłop oficjalnie żonę miał. Nic tam jednak nie
ma, jak fałszywie sugerują dzisiejsi księża o wzbronionym posiadaniu męża przez
męża. Pomiędzy blebleblijnymi wersetami nic też nie ma o zakazie uprawiania
seksu z niekobietami w stanie kapłańskim, ani w stanie kapłańskim z
niekobietami. W teologicznej literaturze jest natomiast mnóstwo tekstów na
temat świętych mężów, pobożnych mężów, jednopłciowych zgromadzeń mężów kościoła
itp. A jakoś nikt z hierarchów, we własnym, pardon, interesie odkupienia winy
przodków winem, o pomstę do nieba nie woła.

I wszyscy oni mieli jakiś uraz do wężów oraz kobiet. Co oni
ze sobą robili, bóg jeden wie. Ponoć, wchodzili przez tylną brahmę do k****stwa
bożego, nosili typowo damskie ubrania, sposobne do intymnych części
odsłaniania, jakieś śluby brali, ale raczej nie z kobietami, bo wspomniany
celibat zabrania.

Tymczasem, nie wiadomo po co, w aktualnie dominującej u nas
religii jest taki, edyktami papieskimi nonsens utrwalony, że mąż nie może być
mężem bez żony. Zapewne, stąd fanatycy jednopłciowe małżeństwa wynoszą w
obelgach do miana bezeceństwa, jako cywilizacyjny trąd.

 

 W świetle teorii
tłumienia popędów Freud'a, powiedzenie: “kochaj bliźniego swego jak siebie
samego”, nie bez erotycznej racji, zwłaszcza przy zakonnej kracie, łudząco
nabiera cech pochwały miłości homoseksualnej wywiedzionej z nudy
autoerotycznego nawyku masturbacji w celibacie. Każdy stosunkowo wyposzczony
kapłan relatywistycznie przyzna chyba, że "na bezrypiu i rak ryba”. Jak
przyjdzie w stanie duchownym na erosa ochota to i pies kota wychrobota. A jak
go wola boża naleci to do bezbronnych dorwie się dzieci. Więc już nie wątpcie
pobożni mili skąd pośród klechów, na miły bóg, grzech pedofilii, -najcięższy z
grzechów i wiary wróg.

To szczęście nie pojęte, że stryjo Jarek sierota, co nie
gustuje w kobietach, bo pożądliwie na władzę leci, jak piscy patridioci na
ruskich samolotach, w swej  karierze
krętej zamieniając tabletki na tableta,  zamiast dzieci “posiadał” kota.

 

Notabene, określenie kapłan pochodzi ponoć od rzeczownika ze
średniowiecznej łaciny; capellanus. Capella to dawniej chór kościelny, często
gęsto złożony z nieletnich i kastratów. Cudownym zbiegiem okoliczności anus to
odbytnica. Może ktoś zgadnie, (bohater z brązu na kasztance?), gdzie się prawda
gnieździ, w tej złotej zasadzie, że 
laska pańska na pstrym koniu jeździ, gdy pasterz wilkiem w owieczek
stadzie? Współczesne afery pedofilskie sprawiają, że większość chrześcijańskich
rodziców wolałaby aby rzeczownik kapłan pochodził raczej od kapłona, czyli:
wykastrowanego koguta. A gdyby tak, dla bezpieczeństwa nieletnich, każdy
klecha, określmy to jasno, wsadził własną główkę między drzwi i mocno
przytrzasnął? Może szczęśliwy posiadacz fioletowego malucha nie czułby woli
bożej by ministrantów dmuchać? Gdy penetrowanie ciasnego ... bolesnym kłopotem,
nawet wielebny pasterz do jagniąt ma mniejszą ochotę.

 

To mogą być wskazówki demaskujące homoseksualną naturę
systemu rekrutacji do korporacji religijnego wyzysku i ucisku. Nie można jednak
wszystkich obsesji seksualnych kleru przypisać dysfunkcjom psychicznym
wynikającym z problemów identyfikacji płciowej stanu kapłańskiego. Pozornie
celibat, czyli brak żony zdaje się być tylko organizacyjnym alibi dla
homoseksualizmu stroniących od płci pięknej wydrwigroszy w czarnych kieckach.
Tymczasem w celibacie kleru jest też użyteczność ekonomiczna. Zaprawdę bowiem
urzędnik kościelny bez żony i potomstwa wszystko co owieczkom wyczesze i zagrabi,
po śmierci i tak kościołowi zostawi. Śnięty pieniądz nie śmierdzi. Szereg
innych kanonów antyseksualizmu totalitarnej władzy ma racjonalne uzasadnienie
ekonomiczne. Pomimo, że z pozoru zdają się bezmyślnie sprzeczne, wręcz
schizofrenicznie zakłamane. Zakłamane i dwuznaczne moralnie, bo oficjalnie kler
potępia np. homoseksualizm jako grzeszny. Ale jednocześnie miłosiernie
przebacza potępionym za odpowiednią daninę i oddanie, za przeproszeniem,
interesom wamwtykańskim.

 

Dla zwykłego łatwowiernego wiernego tyż nie ma letko. Bo
instytucja bożych kasjerów dla łatwego pieniądza zawsze chciała zawłaszczyć
całe erotyczne poletko. Średniowieczna pańszczyźniana nędza. Nawet na tzw.
płatny seks z miłości legalizowany u księdza, czyli dla posażnego posiadania
żony, konieczne jest odpłatne wzięcie ślubu od kasjera z ambony. Chciwy
imperatyw ubogacania miłością bożą ostatecznie skusił bussinesmen'ów
santamoralnych do prawie 30procentowego zaangażowania kapitału we włoski
przemysł produkcji prezerwatyw i antykoncepcyjnych tabletek hormonalnych.

 

Półchłop-półkobieta, to w większości starożytnych religii
podstawowa kapłańskiego powołania zaleta. Ideał doskonałego bytu i wzajemnego
przenikania boskiej jedności płciowych przeciwności. Religie wschodu sławią ją
jawnie. Ta, która u nas nad rozumem dominuje, obłudnie  ją skrywa, potępia i kamufluje. Po  babsku zazdrosne nie dopuszczanie kobiet do
zawodu kapłana i jednocześnie typowo chłopska skłonność do seksistowskiej
dyskryminacji, zdają się obnażać 
dwulicową, androgyniczną naturę tłumionej płciowości niektórych mężów
kościoła. W przypadku królującego u nas totalitarnego systemu religijnego mamy
jednak fobiotwórcze zakłamanie jego elit nacechowane ocipiałym męskim
szowinizmem. Jeśli kobieta typowo męska, poligamiczna i hetera, miast płaszczyć
się na służkę pańską, z fantazją dziką i ułańską, rolę pasterza stada wybiera,
cioteczne klechy zaraz ją skarżą, że opętana przez lucyferra. Gdy chłop jest
cipa, to z łask pańskiej, on powołanie ma mieć kapłańskie. Gdy się srommotnik
za radio bierze, sieje nienawiść w boskim eterze. I doi kasę w imię pana jak
opętany przez szatana, klepiąc dla zmyłki wzniosłe modły, by wydupczone owce
nie bodły. Może oni, wybrani, tam w niebiańskiej centrali mają raj, olejami
śniętymi w odbyt ślizgani. Ale ten raj istnieje dzięki piekłu nietolerancji
łatwowiernych wiernych, piekłu ciemnogrodu i cierpienia bezbronnych dzieci, na
których pasożytują wyuzdani mnisi, zboczeni katecheci i wyświęceni kapłani.

 

Relatywizm moralny.

Śnięta korporacja zniewieściałych mężczyzn słyszących boskie
podszepty i transwestytów w babskich sukienkach koloru sex'ownie żałobnego, w
obliczu korzyści materialnych wykazuje cechy typowe dla relatywizmu moralnego.
Dzięki tej nadprzyrodzonej właściwości zwanej pokrętnie łaską bożą, kościół
może potępiać relatywizm moralny i jednocześnie sam go stosować z pożytkiem dla
samego siebie. Kapłani, jako beneficjenci tego totalitarnego systemu wyzysku i
ucisku, otumaniając swych wyznawców szantażem emocjonalnym, tworzą sobie
podstawy dobrobytu i władzy totalnej. Ryją mózgi wyznawców zabobonnymi
uprzedzeniami i lękotwórczymi stereotypami by stępić opór wyzyskiwanych
niewolników a sobie samym zapewnić raj na ziemi.

 

 Papież był od dawna
wielokrotnie molestowany przez światową organizację zdrowia, lekarzy a nawet
własnych księży z Afryki do odwołania śmiertelnego zakazu używania kondomów.
Pięknie mówiący, Benedictus 16, wreszcie uczynił to wyznanie. Początkowo tylko
wyłącznie dla męskich prostytutek. I nie w Afryce lecz w Watykanie. Tam
pierwsza pomoc z bożej łaski, gdzie większe zapotrzebowanie na brązowe laski?

Zaprawdę, czyż to nie jest najbardziej wiarygodny
religejnego zakłamania skutek? Wszak nie uczynił tego jednak na czarnym lądzie
gdzie kilkadziesiąt milionów ludzi zarażonych jest wirusem HIV. Tam gdzie
zgodnie z naukami katolickich misjonarzy, lat dziesiątkami, na wiarę, bez
gumek, złośliwy bóg kazał im się parzyć. On to bąknął mimochodem, u siebie, w
watykańskiej izolatce. W Europie, gdzie nikt przy zdrowych zmysłach i tak już
nie słucha bredni o grzeszności używania prezerwatyw. Jakbym cichaczem popuścił
pod siebie większe zasrługi miałbym w niebie. Czyż taka zakłamana moralność
kościoła o sprawiedliwość, do nieba nie woła?

 

Organizacja Narodów Zjednoczonych powinna wymóc na
wszystkich ruchach religijnych świata usunięcie z pobożnej propagandy wszelkich
treści szkodliwych dla zdrowia, rozwoju nauki i pokoju. Z całego serca, bez
krwi, relikwii, ...i ostatniego naboju...

Za prawdę bowiem, na koniec powiem, z historii wojen
krzyżowych wiemy, kościół pazerny rencamy wiernych i najemników, o wiele więcej
potrafi niż sam Muamar Kadafi.




Wróć do tematów

Adres tej witryny: https://garwolin.istrefa.com

istrefa gmina Garwolin | istrefa powiat garwoliński | istrefa mazowieckie | istrefa Polska

Garwolin - miasto, gmina miejska, powiat garwoliński, województwo mazowieckie - portal lokalny
Kod pocztowy: 08-400


Info

  • Strona nie wymaga rejestracji ani logowania.
  • Każda nowa wypowiedź jest anonsowana na stronie głównej.

Szukaj...


Zgłoś problem...

Zgłoś problem techniczny związany z działaniem portalu.

Zgłoś problem